Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie..

11 listopada. To często okazja ku temu, żeby z melancholią wracać do czasów, kiedy hasła Bóg Honor Ojczyzna były stylem życia, powołaniem, obowiązkiem. Objawiały się w partyzanckich walkach okupione potem i przelewem krwi, ale zarazem kojące w tych najtrudniejszych chwilach. Bo wartości były namacalne, tak prawdziwe jak bicie serca, służyły jako kompas w morzu rozpraszających znaków dymnych, odcieni szarości moralności. Prowadziły przez życie i nadawały mu sens. Mimo nacisków ze strony okupanta silna potrzeba tożsamości i obrony swojej odrębności, spuścizny przodków dawała pokrzepienie w chwilach zwątpienia i silne porzucie jedności ze współbraćmi. Wolności, o słodka wolności! 

A teraz? No właśnie, co my nawyczynialiśmy z naszą wolnością? Czy tylko mi się wydaje, że jesteśmy narodem, który dalej się nie oswoił ze swoją niezależnością, powiewem świeżego powietrza niezakłóconym świstem kul i rozkazującego tonu okupanta? Narodem, który jak nieopierzony nastolatek upoił się wolnością i przekroczeniem progu dojrzałości, ale powoli dociera do niego surowość i niepewność jaką niesie ze sobą rzeczywistość.

Czytaj dalej „Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie..”

#Nie lubię poniedziałku: Żyć jak cyfrowy nomada

Cyfrowy nomadyzm, często nazywany naturalną drogą ewolucji tele pracy to styl życia, który uwalnia od przywiązania do konkretnego miejsca. Daje możliwość częstych podróży i pracy zdalnej z każdego miejsca na Ziemii. Niegdyś postrzegany jako egzotyczny i niedostępny, obecnie przeżywa prawdziwy rozkwit. Czy jest szansa, że załapie się do mainstreamu?

Czytaj dalej „#Nie lubię poniedziałku: Żyć jak cyfrowy nomada”

Krótka przypowieść o dojrzałości

 

I like people who don’t need everyone to like them. Sonya Teclai

Bycie sobą. To tak wyświechtane powiedzenie, że często trudno stwierdzić co się za nim kryje. Przyszło nam żyć w bardzo wymagających czasach. Poprzeczka została podniesiona wysoko, bo teraz jesteśmy oceniani przez wszystkich wokół 24/7, porównywani, stawiani jako niedościgniony wzór lub wręcz przeciwnie jako antywzór, ucieleśnienie porażki życiowej. Facebook, Instagram, LinkedIn, Snapchat – to tam rozgrywa się walka o podium, tytuł dla najbardziej hot, tytuł dla największego sukcesu zawodowego, tytuł dla życia na poziomie, tytuł dla fit nowoczesnej matki, tytuł dla [dodaj swoją kategorię] (można  byłoby je mnożyć w nieskończoność). Jesteśmy tak zajęci uszczęśliwianiem wszystkich wokół, spełnianiem oczekiwań innych, że umyka nam bardzo istotna kwestia – co tak naprawdę decyduje o naszym prywatnym szczęściu?

Czytaj dalej „Krótka przypowieść o dojrzałości”

Nie daj się życiu upupić. Manifest wolności.

Ile razy w życiu zdarzyło Ci się pomyśleć, że to co Ci się przytrafia nie układa się w żadną całość? Lub że jest to ciąg niefortunnych zdarzeń, które powoli spychają Cię w otchłań beznadziei? Osobiście co najmniej kilka razy w życiu zdarzyło mi się tak poczuć, a szczególnie ostatnimi czasy. Ale wiecie co? Lubię wtedy wracać do jednego powiedzenia Steve’a Jobsa:

“You can’t connect the dots looking forward; you can only connect them looking backwards. So you have to trust that the dots will somehow connect in your future.”

Bo prędzej czy później to wszystko jednak układa się w jakiś bardziej regularny wzór i tworzy nawet ładną harmonię zdarzeń.

Czytaj dalej „Nie daj się życiu upupić. Manifest wolności.”

Dahab – miejsce, które skradnie Ci serce

Dahab, małe miasteczko usytuowane na południowo-wschodnim wybrzeżu Półwyspu Synaj (80 km od  Sharm el-Sheikh), niegdyś będące beduińską wioską rybacką obecnie jest uważane za jedne z najbardziej pożądanych  destynacji dla miłośników nurkowania. Okolica nęci swoim pięknym krajobrazem: kombinacja Morza Czerwonego oraz pustynii Synaj sprawia, że Dahab jest w stanie usatysfakcjonować nawet najbardziej wymagającego turystę: windsurfing, scubadiving, wspinaczka czy safari na pustyni z Beduinami – to tylko ułamek tego co Dahab jest Ci w stanie zaoferować.

Czytaj dalej „Dahab – miejsce, które skradnie Ci serce”