Zapiski z Himalajów czyli gdzie bije serce Indii?

Dźwięk budzika zabrzmiał jeszcze okrutniej niż zazwyczaj. Umysł zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji, że najwyższa już pora wstać i zacząć dzień, ale na wpół odrętwiałe ciało opierało się tej myśli biernie reagując na kolejną irytującą melodyjkę budzika.

5:00. Za oknem ciemno choć oko wykol, w tle majaczy tylko nieśmiały promień słoneczny nowego dnia, a niestrudzony prąd rwącej rzeki Ganges działa kojąco na umysł jak hinduska mantra. Ciężko jest zostawić za sobą Riszikesz – święte miasto słynące ze swego mistycyzmu i jogi. Ten kojący klimat otula umysł i daje mu chwilę wytchnienia.  Na wpół nadzy brodaci święci mężowie, święte krowy przecinające ulice, masa bosych pielgrzymów, turystów, ciekawskich wypływająca z mnogich świątyń czy zajęć jogi, medytacji. Podejmuję szybką decyzję o powrocie do tego miasta jak tylko wrócę. A teraz wzywa P R Z Y G O D A. I jak to najczęściej bywa, jedna z tych, które najmniej udało mi się zaplanować ze względu na wiele niewiadomych. Wyprawa w Himalaje.

Czytaj dalej „Zapiski z Himalajów czyli gdzie bije serce Indii?”

Projekt Indie – gdzie, jak, po co?

Indie. Gdy przeciętny Kowalski pomyśli o tym kraju to co przychodzi mu do głowy? Może filmy Bollywood, brytyjska produkcja „Slumdog. Milioner z ulicy”, kobiety w kolorowych sarii, kulinarny świat orientalnych przypraw, odosobnione ahsramy poświęcone medytacji i jodze? A może tylko slumsy, wysoki próg przestępczości, gwałtów, tłok, brud i smród? Jedno jest pewne, Indie wzbudzają wiele emocji i nie pozostawiają żadnego odwiedzającego obojętnym. Wsuwanie tego kraju do wygodnej szuflady uprzedzeń i legend jednak może być bardzo krzywdzące. Bo mało kto zwraca uwagę na to, że Indie to jedna z najszybciej rozrastających się gospodarek państw rozwijających się, a także ogromny rynek outsourcingu dla wielu zagranicznych firm. Wystarczy też spojrzeć na to kto piastuje stanowisko CEO czy CTO największych marek czy firm związanych z technologią – wiele hinduskich nazwisk. A to, że statystyki przestępczości budzą grozę? Trudno porównywać przeciętny europejski kraj do państwa, które liczy prawie półtora miliarda mieszkańców… Jeśli weźmie się pod uwagę odpowiednie proporcje jako wyznacznik, Indie wcale nie znajdują się w czołówce. Ale do rzeczy, skąd wziął się mój pomysł na wyjazd? Jaką wyznaczyłam sobie trasę? Zapraszam!

Czytaj dalej „Projekt Indie – gdzie, jak, po co?”

W cieniu uśmiechu Kumari – Nepal w tydzień

Dochodzi dziewiąta rano. Straciłam rachubę czasu ile godzin już jestem w podróży. Zaglądam przez okno samolotu i podskórnie czuję niepokój. Moim oczom ukazuje się spektakularny widok: łańcuch Himalajskich szczytów. Lecimy tak nisko, że momentami mam wrażenie, że zaraz zahaczymy o jedną z majestatycznych gór.

Nepal, kraj który jeszcze do niedawna nie budził u mnie większych emocji stał się areną mojej azjatyckiej przygody. O wyjeździe zadecydowała okazja cenowa biletów lotniczych i łatwość zdobycia wizy tkz. „on arrival” na lotnisku.

Mimo tego, że Nepalczycy to ludzie o przyjaznym usposobieniu i kojącym serce wewnętrznym spokoju, który czerpią z mistycznej siły religii hinduizmu to kraj ten był targany przez wieki przez starcia polityczne poróżnionych braci-władców Khatmandu, Bhaktapur, Patan, ludobójstwo w rodzinie królewskiej, polityczny chaos pod rządami komunistycznej partii Maoistów i wreszcie nieprzejednany żywioł – trzęsienie ziemii. Kraj, w którym do 2008r. obowiązywał ustrój monarchii konstytucyjnej, która zakończyła się rozlewem krwi w rodzinie królewskiej. Kraj, którego gospodarka wciąż głównie opiera się na rolnictwie i wciąż rosnącym w sile sektorze turystyki. Gdzie 7  z 30 milionów Nepalczyków decyduje się na migrację zarobkową w krajach Zatoki Perskiej. To wreszcie kraj opanowany przez mistycyzm wszechobecnych świątyni buddyjskich i hinduistycznych, wiara w żyjące boginie – Kumari, w które wcielają się wybrane młode dziewczynki przed osiągnięciem fizycznej dojrzałości, przytłaczający smród spalin z tłoczących się na ulicach skuterów i przepiękny krajobraz himalajskich gór, który przyciąga turystów z całego świata.

Czytaj dalej „W cieniu uśmiechu Kumari – Nepal w tydzień”

#Do poduszki: W oparach życiowego absurdu

Życie to nie sztuka. A ja potrzebuję dramatu jak powietrza. Zachłysnąć się przygodą. Poczuć przygodę w trzewiach. Czegoś co sprawia, że serce bije szybciej. Oczy błyszczą, a dech zapiera w piersiach.

Codzienność nie jest hojna, skąpi bodźców. Otula swoim kokonem i próbuje ukołysać. Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy – ten walc z życiem wprawia w jednostajny, pozornie harmonijny rytm. Kroki niosą do przodu, a jednak dalej poruszam się po okręgu. Docierają do mnie skrawki obrazu, mało wyraziste, bo sunę, poruszam się w kółko. Tak bardzo skupiam się na stąpaniu po trójkącie, że pochłania mnie ta aura.

Czytaj dalej „#Do poduszki: W oparach życiowego absurdu”