#Do poduszki: A od dziś zrób sobie dobrze

Mijają dni. Powoli kiełkuje w Tobie ta pewność. Uczucie nieokreślone, ale równocześnie tak namacalne, że dobrze wiesz. Już wiesz, że tego głosu nie można zignorować ani przeoczyć. Bo dobrze wiesz, że na swoje spełnienie czeka Twoja…

Legenda.

“Don’t you ever let a soul in the world tell you that you can’t be exactly who you are.”

Lady Gaga

Nie ma większej zbrodni niż przeżywanie życia, które nie jest skrojone na Twoją miarę. Życia wbrew sobie, stąpanie na palcach byle tylko nie skruszyć tej ostoi poprawności politycznej, byle nie zgrzeszyć ochotą na lepienie z gliny własnego losu, życie w ciągłym strachu, że jest się za mało, niedostatecznie dobrze, niewystarczająco.

Czytaj dalej „#Do poduszki: A od dziś zrób sobie dobrze”

The Heart to Start czyli jak wyleczyć się z prokrastynacji

-Naprawdę chciałabym to zrobić! Od dłuższego czasu chodzi mi to po głowie i myślę, że jest to świetny pomysł. Tylko wiesz, jakoś nie mogę zacząć..

Jak często zdarza Ci się taki scenariusz? Ile już pomysłów wylądowało w przysłowiowej szufladzie i umarło śmiercią naturalną od zapomnienia? Co sprawia, że często pierwszym impulsem, odruchem bezwarunkowym jest porzucenie pomysłu zanim zrobi się nawet ten pierwszy krok?

Zapraszam do wpisu!

Czytaj dalej „The Heart to Start czyli jak wyleczyć się z prokrastynacji”

A Ty człowieku – żyj! Czyli czego życzę Wam w Nowym Roku

Jestem szary człowiek. W szarym mieście mieszkam sobie. Wkoło szaro, w głowie mało, obolałe całe ciało.

STOP.

Tak sobie myślę, że ta rutyna często oblepia nas jak gęsta, lepka mgła. Hipnotyzuje i manipuluje to w jaki sposób postrzegamy świat. Chomiczy kołowrotek się kręci, ale my jakby nie zdajemy sobie  z niego sprawy lub już tak się umościł w naszej świadomości, że traktujemy go jako jedyną możliwą rzeczywistość. A to, że nie daje to radości, a to że wgniata w ziemię, przekręca trzewia, gasi chęć do działania? Przecież to normalne.

A ja pozwolę sobie zapytać kto to sobie wymyślił jak moja normalność ma wyglądać? Co to właściwie oznacza normalność? I po co to w ogóle komu? Tak się pozwoliliśmy omamić magią dopasowania się do innych, że całkowicie pozbawiliśmy się swojej indywidualnej aury. I tylko czasem ta odrobina szaleństwa nieśmiało obudzi się do życia, szybko zachłyśnie tym ukradkowo wdychanym powietrzem czekając swojego nieuniknionego końca. Bo przychodzi dzień, kiedy coś nas wyrwie z tej autostrady do piekła przeciętności – czy to podróż, spotkanie z inspirującym nieznajomym, nowe doświadczenie, rozmowa ciągnąca się do późnych godzin nocnych. I wtedy w ułamku sekundy pozwalamy przyjść nieprzewidywalności, dać się rozkochać ekcytacji przed tym co przynosi nieznane, puścić hamulce i prawdziwie przeżyć dany moment.

Czytaj dalej „A Ty człowieku – żyj! Czyli czego życzę Wam w Nowym Roku”

#Do poduszki: Rozmowy nocą

Nieśmiały ruch płomienia. Lekka, radosna melodia swing w tle, aż nie przystająca do tej chwili. Tak dawno się nie widzieli, ale po wymianie kilku nerwowych, niezręcznych zdań znowu znaleźli to dobrze znane flow. Nieprzerwanego toku myśli, tęsknoty za głuchą ciszą obok, ale zarazem taką co przyjmuje zasłuchaną, uważną twarz.

– Wiesz, ostatnio mocno uciekam od towarzystwa ludzi, zwłaszcza tych przypadkowych. Jakby moja tolerancja na rozmowę o niczym znacznie spadła. Ta początkowo wymuszona samotność przerodziła się w coś jakby pustelnictwo z wyboru. Dużo łatwiej jest mi wybrać swoje towarzystwo. I to bez poczucia winy, że przecież powinnam być tam, z nim, z nią, robić to i tamto, że przecież ucieka mi impreza życia. Wyostrzyły mi się zmysły, jeszcze lepiej czytam ludzi i rozumiem co czują.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Rozmowy nocą”

#Do poduszki: Posłowie

Wasze zdrowie, drogie niepokorne dusze!

Wznoszę dzisiaj toast za wszystkie niespokojne serca, których domem jest droga, a pogoń za przygodą naturalnym kompasem.

Piję zdrowie za Was, niepokorne serca, które wyznają wolność ponad wszystko, a świat odbierają z podwójną wrażliwością.

My to ogień i zarazem bezbrzeżna głębina. Łagodna bryza beztrosko muskająca ramiona chwilę tutaj, chwilę tam, by za chwilę zmienić się w nicość.

Nigdy nie nastąpi dla nas czas, kiedy znajdziemy spełnienie, ciagle nam czegoś mało. Za mało intensywnie, za wolno, zbyt monotonnie. Nie czujemy spełnienia, bo to pogoń za tym czymś niesprecyzowanym, a zarazem tak nieodparcie przyciągającym zwyczajnie napędza.

Naszym przeznaczeniem jest nieustanne ujarzmianie dzikich zrywów pasji, surfowanie po burzliwych oceanach na przemian rozpaczy i ekscytacji oraz niekończące prowadzenie eksploracji tego szalonego świata dopóki nasze ciała nie załamią się pod ciężarem skrajnych doświadczeń.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Posłowie”

Sto lat, sto lat – podsumowanie roku blogowania

W czerwcu mija dokładnie rok odkąd opublikowałam swój pierwszy post na blog. Nie tak dawno pisałam o tym tak (czyt. Eksperyment blog) :

Mija już prawie 9 miesięcy od momentu, kiedy pewnego letniego wieczora przy lampce wina i jazzowych nutach założyłam konto na WordPress’ie i prawie na jednym oddechu napisałam dwa wpisy. W nocy zawsze wszystko się widzi w nieco jaśniejszych barwach, a jeszcze lepiej na lekkim rozluźniającym winnym rauszu, więc długo się nie zastanawiając wcisnęłam „Opublikuj” i poszłam spać. A rano złapałam się za głowę! Bo nagle zaczęły mnie dopadać wątpliwości – wpis był nieco osobisty i napędzany frustracjami ostatnich wydarzeń, więc obawiałam się krytyki i tego jak zostanie odebrany. Potem rekordowe kilkaset wyświetleń, pierwsze komentarze (na szczęście pozytywne) i zrobiło mi się po prostu miło. Postanowiłam kontynuować.

Co się zmieniło od tego czasu? Czy ten rok wniósł coś nowego? I wreszcie czy zamierzam dalej pisać? Chodźcie!

Czytaj dalej „Sto lat, sto lat – podsumowanie roku blogowania”

Before I die I want to… – czy życie na nas poczeka?

 

Od dziecka chodzimy jak zaprogramowani. Na nasze życie składa się pasmo kamieni milowych, które wyznaczają jego rytm. Dobre studia, kariera, w końcu tkz. dobrobyt – odpowiedni status materialny. Jednak coraz częściej czujemy pokusę, żeby przerwać ten łańcuch przewidywalnych zdarzeń. My, pokolenie Y, zorientowaliśmy się, że schemat wtłaczany nam do głów od najmłodszych lat nie do końca jest tym co intuicyjnie daje nam poczucie szczęścia, spełnienia. Zazwyczaj w głowie błąka się myśl niedająca spokoju – czy mogę przeżyć swoje życie w pełni nie rezygnując z budowania podwalin tkz. stabilnej przyszłości?

Czytaj dalej „Before I die I want to… – czy życie na nas poczeka?”