Projekt Indie – gdzie, jak, po co?

Indie. Gdy przeciętny Kowalski pomyśli o tym kraju to co przychodzi mu do głowy? Może filmy Bollywood, brytyjska produkcja „Slumdog. Milioner z ulicy”, kobiety w kolorowych sarii, kulinarny świat orientalnych przypraw, odosobnione ahsramy poświęcone medytacji i jodze? A może tylko slumsy, wysoki próg przestępczości, gwałtów, tłok, brud i smród? Jedno jest pewne, Indie wzbudzają wiele emocji i nie pozostawiają żadnego odwiedzającego obojętnym. Wsuwanie tego kraju do wygodnej szuflady uprzedzeń i legend jednak może być bardzo krzywdzące. Bo mało kto zwraca uwagę na to, że Indie to jedna z najszybciej rozrastających się gospodarek państw rozwijających się, a także ogromny rynek outsourcingu dla wielu zagranicznych firm. Wystarczy też spojrzeć na to kto piastuje stanowisko CEO czy CTO największych marek czy firm związanych z technologią – wiele hinduskich nazwisk. A to, że statystyki przestępczości budzą grozę? Trudno porównywać przeciętny europejski kraj do państwa, które liczy prawie półtora miliarda mieszkańców… Jeśli weźmie się pod uwagę odpowiednie proporcje jako wyznacznik, Indie wcale nie znajdują się w czołówce. Ale do rzeczy, skąd wziął się mój pomysł na wyjazd? Jaką wyznaczyłam sobie trasę? Zapraszam!

Czytaj dalej „Projekt Indie – gdzie, jak, po co?”

Kair – mój dom. Egipcjanie o swoim kraju.

-Ja to sobie lubię wyobrażać, że jestem w tym kraju na delegacji. Że mój pobyt tutaj jest tylko tymczasowy. Tylko, żebyś nie myślała sobie, że jestem jakimś antypatriotą – ja kocham swój kraj, mam do niego duży sentyment, ale cały problem tkwi w jego mieszkańcach. Jakbyśmy mieli się umiejscowić gdzieś w warstwie społeczeństwa tolkienowskiego Śródziemia to stawiałbym na Królestwo Mordoru Orków! To miasto pęcznieje od wciąż napływających ludzi, którzy lgną do stolicy za lepszym życiem. Problem jest taki, że tu nie ma wolnej przestrzeni dla nowych lokatorów, każdy metr kwadratowy jest już maksymalnie zagospodarowany. Dla wielu rodzin luksusem nie jest wcale standard budynku, w którym mieszkają, ale jakakolwiek wolna przestrzeń. Bo co z tego, że deweloperzy prześcigają się w sprzedaży ponad stumetrowych mieszkań w zamkniętych ghettach dla bogatych jeśli jest to tylko zarezerwowane dla tego małego odsetka zamożnego społeczeństwa? Poza tym napływający ludzie niewiele mają do zaoferowania w postaci użyteczności na rynku pracy. Tutaj edukacja to produkt deficytowy, bardzo pożądany. Jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko miało szansę na lepszą przyszłość to musisz w to zacząć inwestować już od przedszkola. I wtedy już tylko się zastanawiasz czy wyślesz dziecko do brytyjskiej, amerykańskiej czy francuskiej placówki? A reszta? Albo wyśle dzieci do publicznej szkoły albo zasilą one biznes rodzinny. Można tylko dociekać źródła tego problemu: wina władzy, systemu? Cokolwiek ten kraj czeka, mam nadzieję, że ja będę już wtedy gdzieś daleko. Tylko żal opuszczać rodzinę…

Czytaj dalej „Kair – mój dom. Egipcjanie o swoim kraju.”

Umm Kulthum czyli jak egipska Edith Piaf skradła serce świata

Planeta Bliskiego Wschodu, Głos Egiptu, Czwarta Piramida egipska to tylko niektóre z tytułów jakie otrzymała podczas swojego barwnego życia jedna z najbardziej ukochanych egipskich piosenkarek lat 40 – Umm Kulthum. Zawładnęła sercami i duszą  arabskiej społeczności, ale też całego świata. Led Zeppelin, Bob Dylan, Bono byli pod mocnym wrażeniem wokalistki. Charles de Gaulle zwykł nazywać ją „Damą”. Prawdziwa ikona odegrała ogromną rolę w kształtowaniu egipskiej tożsamości narodowej w czasie okupacji brytyjskiej, była także częstym gościem na dworze królewskim Króla Faruka (plotki donoszą, że wujek króla oferował jej nawet małżeństwo), a następnie wspierała prezydenta Gamala Abdela Nassera. Pomimo konfliktu egipsko-izraelskiego o półwysep Synaj, pokochali ją też Izraelczycy, a w 2015r. jedna z ulic Jeruzalem przybrała jej imię. Sala koncertowa, w której występowała zawsze pękała w szwach. Słynęła z niepowtarzalnego, magicznego klimatu, który roztaczała wokół siebie. Jak nikt potrafiła oczarować publiczność nie tylko swoim głosem, ale przede wszystkim tym w jaki sposób żonglowała emocjami podczas każdego występu. Ciemne, szerokie okulary (co wynikało z postępującej wady wzroku) i jedwabna chusta trzymana w dłoni podczas występów to znaki rozpoznawalne artystki. Na jej pogrzeb w 1975r. przybyło ponad 4 miliony żałobników.

Czytaj dalej „Umm Kulthum czyli jak egipska Edith Piaf skradła serce świata”

W odmętach chaosu – Kair w anegdotach

Kair to chaos kontrolowany. No może nie dla obserwatora, nie-krajana, bo wtedy to miasto każdego dnia wydaje się coraz bardziej nieprzewidywalne. Za każdym razem kiedy pomyślisz, że opanowałeś chociaż podstawy funkcjonowania tej rzeczywistości to dzieje się coś so sprawia, że mówiąc potocznie „kopara opada”. Kto z nas nie lubi historii, zabawnych anegdotek opowiadanych przy kieliszku wina. Pozwólcie, że podzielę się z Wami kilkoma z nich. No to do dzieła!

Czytaj dalej „W odmętach chaosu – Kair w anegdotach”

Aleksandria – perła basenu Morza Śródziemnego

Aleksandria, zwana przez lokalsów Alex, może pochwalić się bardzo imponującą przeszłością. Założona w 330r. p.n.e przez młodziutkiego Aleksandra Wielkiego stała się legendą regionu. Latarnia morska na Faros uznana jako jeden z Siedmiu cudów świata (niestety całkowicie zniszczona podczas trzęsienia Ziemii w 1323r.) czy Biblioteka Aleksandryjska – zagłębie wiedzy o starożytności to już tylko pamiątki po wspaniałej przeszłości tego miasta.

Życie miasta kumuluje się na głównej ulicy okalającej tkz. Corniche czyli deptak przy wybrzeżu. Charakterystyczne żółte taksówki przemykają z prędkością światła, a piesi przebiegają slalomem na drugą stronę ulicy nie przejmując się zbytnio sygnalizacją świetlną. Miasto z pewnością straciło na swojej świetności, ale przy odrobinie wysiłku można znaleźć kilka miejsc perełek – architektury grecko-rzymskiej, przepięknych ogrodów, pałaców.

Czytaj dalej „Aleksandria – perła basenu Morza Śródziemnego”

Kair w kuluarach

Kair, Egipt

-Cena paliwa znowu wzrosła o 1,5 funta. To jakiś 400 % procentowy wzrost w ciągu ostatnich kilku lat. Z dnia na dzień. Przez ostatnie kilka lat waluta spadała na łeb na szyję, czasy kiedy 1 dolar był wart 7 funtów dawno przeminęły. Teraz równanie 1$ = 18 funtów boli przy każdym wyjeździe za granicę. Dzisiejsze pokolenie trzydziestolatków  doświadcza przełomowych momentów, które niestety zamiast dobrych zmian, przynoszą kolejne rozczarowania. To pokolenie, które przeżywa chude lata kraju w żadnym wypadku nie pomagającego wejść w dorosłość i budować stabilnej przyszłości. Tuż po skończeniu studiów zamiast zachłysnąć się wolnością tkz. na swoim i  cieszyć się pierwszą pracą, my otrzepywaliśmy się z popiołu przebytej rewolucji, bezrobotni, bezsilni, bezbrzeżnie zawiedzeni życiem. Wdzięczni, że konfrontacja z rzeczywistością nie przyniosła kulki w łeb, mimo, że ideał sięgnął bruku. Jesteśmy przegranym pokoleniem. Rewolucja przyniosła tylko wymianę tak samo egocentrycznych narcyzów. Zadziałało prawo silniejszego i przewagi amunicji. Codziennie budzisz się rano nie wiedząc jaka rzeczywistość Cię czeka. My, Egipcjanie, przywykliśmy już do tego, że nigdy w pełni nie będziemy cieszyć się normalnym, harmonijnym życiem z happy endem. Dlatego lubimy powtarzać, hamdullah, cokolwiek przynosi nam życie, pozytywnego czy negatywnego, jesteśmy  zwyczajnie wdzięczni.

Czytaj dalej „Kair w kuluarach”

Pokhara, idylliczne zagłębie backpackerów

Pokhara. To miasto, które hipnotyzuje swym pięknem miłośników sportów wodnych typu rafting, kajakarstwa czy podniebnych atrakcji takich jak paralotniarstwo. Położona w sercu gór Annapurny nad malowniczym jeziorem Phewa Tal gości coraz więcej turystów spragnionych hipisowskiego luzu i świeżego, górskiego powietrza.

Czytaj dalej „Pokhara, idylliczne zagłębie backpackerów”