Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie..

11 listopada. To często okazja ku temu, żeby z melancholią wracać do czasów, kiedy hasła Bóg Honor Ojczyzna były stylem życia, powołaniem, obowiązkiem. Objawiały się w partyzanckich walkach okupione potem i przelewem krwi, ale zarazem kojące w tych najtrudniejszych chwilach. Bo wartości były namacalne, tak prawdziwe jak bicie serca, służyły jako kompas w morzu rozpraszających znaków dymnych, odcieni szarości moralności. Prowadziły przez życie i nadawały mu sens. Mimo nacisków ze strony okupanta silna potrzeba tożsamości i obrony swojej odrębności, spuścizny przodków dawała pokrzepienie w chwilach zwątpienia i silne porzucie jedności ze współbraćmi. Wolności, o słodka wolności! 

A teraz? No właśnie, co my nawyczynialiśmy z naszą wolnością? Czy tylko mi się wydaje, że jesteśmy narodem, który dalej się nie oswoił ze swoją niezależnością, powiewem świeżego powietrza niezakłóconym świstem kul i rozkazującego tonu okupanta? Narodem, który jak nieopierzony nastolatek upoił się wolnością i przekroczeniem progu dojrzałości, ale powoli dociera do niego surowość i niepewność jaką niesie ze sobą rzeczywistość.

Czytaj dalej „Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie..”

#Pchli targ: Dojrzałość okiem Millenialsów

Żyjemy w naprawdę kuriozalnych czasach.

Wystarczy tylko porównać nas, dwudziestoparolatków do pokolenia naszych rodziców.  Zbliżając się coraz bardziej do 30-stki biło się na alarm, żeby się ustatkować, stanąć w kolejce po M4 i prowadzić spokojne, możliwie najmniej problematyczne życie. I prawda, w czasach komuny możliwości było dużo mniej, więc nikomu się nawet nie śniło snuć marzeń o wyjściu ze schematu.  Ale pozornie życie wydawało się wtedy dosyć proste.

A teraz?

Opcji jest nieskończona masa. Mimo tego, że dalej niektóre grupy starają się nam wmówić jak żyć, nie wydaje się to być już tak zobowiązujące, bo mamy WYBÓR. Żonglujemy możliwościami i układamy je w różnych konfiguracjach jak w kostce Rubika. Dlatego nie dziwi fakt, że w wieku 26 lat możemy spotkać się z dwoma grupami – tych, którzy dawno już uwili swoje gniazdo rodzinne, mają dzieci i borykają się z problemami typu czy szczepić swoje dzieci, gdzie wysłać do przedszkola itp oraz tych, którzy dalej zmagają się z tak zwaną dojrzałością, próbują ją okiełznać lub wręcz przeciwnie – starają się uciec prezd nią ile sił w nogach.

Czytaj dalej „#Pchli targ: Dojrzałość okiem Millenialsów”

Niech jej gwiazdka pomyślności: refleksje niesymetryczne

Mija kolejny rok. Rok pełen przełomowych momentów, chwil zwątpienia, rezygnacji, smutku. Z drugiej strony rok zaskakujących znajomości, inspirujących spotkań, niezapomnianych przygód.

26 lat. Rok temu kontemplowałam tkz. kryzys ćwierćwiecza i zastanawiałam się nad tym kim tak naprawdę chcę być, co powinnam robić w życiu, co tak naprawdę składa się na moje prywatne poczucie szczęścia (patrz tutaj: Kryzys ćwierćwiecza. I o czym tak naprawdę jest ten blog?). Wyruszyłam w podróż, która z jednej strony miała być ucieczką przed rzeczywistością, a równocześnie czasem autorefleksji, który wykorzystam na wsłuchanie się w siebie i swoje potrzeby. Czasem na to, żeby się zainspirować, częściowo wcielić w życie marzenia, wykreować siebie na nowo.

Czytaj dalej „Niech jej gwiazdka pomyślności: refleksje niesymetryczne”

#Pchli targ: Kulturowe smaczki – Egipt/Turcja/Portugalia

Podróże uczą. Poszerzają horyzonty. I to prawda. Ale często ta nauka obcej kultury jest jak kubeł zimnej wody, kiedy przekonujemy się, że właśnie popełniliśmy jakąś gafę lub niegrzeczność. Jak to mówią „better to be safe than sorry„, więc postanowiam przygotować dla Was krótką listę moich subiektywnych obserwacji z podróży na temat lokalnego savoir vivre. Chodźcie!

Czytaj dalej „#Pchli targ: Kulturowe smaczki – Egipt/Turcja/Portugalia”

Sto lat, sto lat – podsumowanie roku blogowania

W czerwcu mija dokładnie rok odkąd opublikowałam swój pierwszy post na blog. Nie tak dawno pisałam o tym tak (czyt. Eksperyment blog) :

Mija już prawie 9 miesięcy od momentu, kiedy pewnego letniego wieczora przy lampce wina i jazzowych nutach założyłam konto na WordPress’ie i prawie na jednym oddechu napisałam dwa wpisy. W nocy zawsze wszystko się widzi w nieco jaśniejszych barwach, a jeszcze lepiej na lekkim rozluźniającym winnym rauszu, więc długo się nie zastanawiając wcisnęłam „Opublikuj” i poszłam spać. A rano złapałam się za głowę! Bo nagle zaczęły mnie dopadać wątpliwości – wpis był nieco osobisty i napędzany frustracjami ostatnich wydarzeń, więc obawiałam się krytyki i tego jak zostanie odebrany. Potem rekordowe kilkaset wyświetleń, pierwsze komentarze (na szczęście pozytywne) i zrobiło mi się po prostu miło. Postanowiłam kontynuować.

Co się zmieniło od tego czasu? Czy ten rok wniósł coś nowego? I wreszcie czy zamierzam dalej pisać? Chodźcie!

Czytaj dalej „Sto lat, sto lat – podsumowanie roku blogowania”

Before I die I want to… – czy życie na nas poczeka?

 

Od dziecka chodzimy jak zaprogramowani. Na nasze życie składa się pasmo kamieni milowych, które wyznaczają jego rytm. Dobre studia, kariera, w końcu tkz. dobrobyt – odpowiedni status materialny. Jednak coraz częściej czujemy pokusę, żeby przerwać ten łańcuch przewidywalnych zdarzeń. My, pokolenie Y, zorientowaliśmy się, że schemat wtłaczany nam do głów od najmłodszych lat nie do końca jest tym co intuicyjnie daje nam poczucie szczęścia, spełnienia. Zazwyczaj w głowie błąka się myśl niedająca spokoju – czy mogę przeżyć swoje życie w pełni nie rezygnując z budowania podwalin tkz. stabilnej przyszłości?

Czytaj dalej „Before I die I want to… – czy życie na nas poczeka?”

Złap mnie jeśli potrafisz

Ale za czym Ty właściwie tak gonisz?

– Bo wiesz, ja nieustannie za czymś tęsknię. Najgorsza jest właśnie ta tęsknota. Za czymś niewyjaśnionym, ale tak nieodparcie przyciągającaym, że nie można tego uczucia zlekceważyć. To poczucie niedopasowania i ciasnoty. Jakby otaczająca rzeczywistość uwierała i zarazem niczym czarna dziura starała się wciągnąć w swoją otchłań. Potrzebuję zmiany.

Czytaj dalej „Złap mnie jeśli potrafisz”