Kair – mój dom. Egipcjanie o swoim kraju.

-Ja to sobie lubię wyobrażać, że jestem w tym kraju na delegacji. Że mój pobyt tutaj jest tylko tymczasowy. Tylko, żebyś nie myślała sobie, że jestem jakimś antypatriotą – ja kocham swój kraj, mam do niego duży sentyment, ale cały problem tkwi w jego mieszkańcach. Jakbyśmy mieli się umiejscowić gdzieś w warstwie społeczeństwa tolkienowskiego Śródziemia to stawiałbym na Królestwo Mordoru Orków! To miasto pęcznieje od wciąż napływających ludzi, którzy lgną do stolicy za lepszym życiem. Problem jest taki, że tu nie ma wolnej przestrzeni dla nowych lokatorów, każdy metr kwadratowy jest już maksymalnie zagospodarowany. Dla wielu rodzin luksusem nie jest wcale standard budynku, w którym mieszkają, ale jakakolwiek wolna przestrzeń. Bo co z tego, że deweloperzy prześcigają się w sprzedaży ponad stumetrowych mieszkań w zamkniętych ghettach dla bogatych jeśli jest to tylko zarezerwowane dla tego małego odsetka zamożnego społeczeństwa? Poza tym napływający ludzie niewiele mają do zaoferowania w postaci użyteczności na rynku pracy. Tutaj edukacja to produkt deficytowy, bardzo pożądany. Jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko miało szansę na lepszą przyszłość to musisz w to zacząć inwestować już od przedszkola. I wtedy już tylko się zastanawiasz czy wyślesz dziecko do brytyjskiej, amerykańskiej czy francuskiej placówki? A reszta? Albo wyśle dzieci do publicznej szkoły albo zasilą one biznes rodzinny. Można tylko dociekać źródła tego problemu: wina władzy, systemu? Cokolwiek ten kraj czeka, mam nadzieję, że ja będę już wtedy gdzieś daleko. Tylko żal opuszczać rodzinę…

Czytaj dalej „Kair – mój dom. Egipcjanie o swoim kraju.”

Umm Kulthum czyli jak egipska Edith Piaf skradła serce świata

Planeta Bliskiego Wschodu, Głos Egiptu, Czwarta Piramida egipska to tylko niektóre z tytułów jakie otrzymała podczas swojego barwnego życia jedna z najbardziej ukochanych egipskich piosenkarek lat 40 – Umm Kulthum. Zawładnęła sercami i duszą  arabskiej społeczności, ale też całego świata. Led Zeppelin, Bob Dylan, Bono byli pod mocnym wrażeniem wokalistki. Charles de Gaulle zwykł nazywać ją „Damą”. Prawdziwa ikona odegrała ogromną rolę w kształtowaniu egipskiej tożsamości narodowej w czasie okupacji brytyjskiej, była także częstym gościem na dworze królewskim Króla Faruka (plotki donoszą, że wujek króla oferował jej nawet małżeństwo), a następnie wspierała prezydenta Gamala Abdela Nassera. Pomimo konfliktu egipsko-izraelskiego o półwysep Synaj, pokochali ją też Izraelczycy, a w 2015r. jedna z ulic Jeruzalem przybrała jej imię. Sala koncertowa, w której występowała zawsze pękała w szwach. Słynęła z niepowtarzalnego, magicznego klimatu, który roztaczała wokół siebie. Jak nikt potrafiła oczarować publiczność nie tylko swoim głosem, ale przede wszystkim tym w jaki sposób żonglowała emocjami podczas każdego występu. Ciemne, szerokie okulary (co wynikało z postępującej wady wzroku) i jedwabna chusta trzymana w dłoni podczas występów to znaki rozpoznawalne artystki. Na jej pogrzeb w 1975r. przybyło ponad 4 miliony żałobników.

Czytaj dalej „Umm Kulthum czyli jak egipska Edith Piaf skradła serce świata”

Kair po polsku czyli co przynosi podróż

Ósma godzina lotu, druga w nocy, ciało zmęczone podróżą, ale za to podekscytowanie w środku podtrzymuje funkcje życiowe i nie daje zmrużyć oka na pokładzie. Pełny rok. To właśnie dokładnie rok temu zostawiłam za sobą krainę słońca, żeby powrócić do krainy wiecznego chłodu. Pamiętam jak dziś swoje zupełne nieprzygotowanie na spotkanie z Bliskim Wschodem, niewiedzę, lekki niepokój związany z bardzo okrojoną wiedzą na temat tego rejonu głównie opartą o stereotypowe wieści europejskich monopolistów na „prawdę”. Jak teraz odbieram Egipt  z perspektywy czasu? Chodźcie!

Czytaj dalej „Kair po polsku czyli co przynosi podróż”