#Do poduszki: Taka jestem rozczochrana

Etykieta. Kategoria. Wygodna szufladka. Czy właśnie nie jest to coś o co tak rozpaczliwie zabiegamy? Bo musisz dać się łatwo zidentyfikować, skatalogować, żeby stwierdzić w jakim stopniu udaje Ci się realizować życiowy sukces. Bo przecież nie promuje się stanu rozsypania, rozczochrania, rozedrgania.

Coś jest z Tobą nie tak?  Weź się do kupy, ogarnij życie. Bo przecież do strawienia jest tylko wersja sukcesu, promieniująca motywacją i ambicją, ukierunkowaniem na cel. Jeśli życie Cię zapędziło w kozi róg to coś zrobiłeś źle, potknąłeś się o puszkę Pandory i wypuściłeś wszystkie możliwe nieszczęścia. A może jest zupełnie na odwrót. Może jednak ta niedoskonała wersja nas samych jest najbliższa i najwierniejsza naszemu prawdziwemu JA?

Czytaj dalej „#Do poduszki: Taka jestem rozczochrana”

#Do poduszki: Rozmowy nocą

Nieśmiały ruch płomienia. Lekka, radosna melodia swing w tle, aż nie przystająca do tej chwili. Tak dawno się nie widzieli, ale po wymianie kilku nerwowych, niezręcznych zdań znowu znaleźli to dobrze znane flow. Nieprzerwanego toku myśli, tęsknoty za głuchą ciszą obok, ale zarazem taką co przyjmuje zasłuchaną, uważną twarz.

– Wiesz, ostatnio mocno uciekam od towarzystwa ludzi, zwłaszcza tych przypadkowych. Jakby moja tolerancja na rozmowę o niczym znacznie spadła. Ta początkowo wymuszona samotność przerodziła się w coś jakby pustelnictwo z wyboru. Dużo łatwiej jest mi wybrać swoje towarzystwo. I to bez poczucia winy, że przecież powinnam być tam, z nim, z nią, robić to i tamto, że przecież ucieka mi impreza życia. Wyostrzyły mi się zmysły, jeszcze lepiej czytam ludzi i rozumiem co czują.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Rozmowy nocą”

#Do poduszki: Słowo o przyjaźni

Jak to jest, że możemy otaczać się tysiącem ludzi, a dalej czuć się obco? Możemy codziennie mijać się na korytarzu, wymieniać uśmiechami, zabawiać rozmową, a finalnie pozostaje tylko pustka, zero emocji, przepływu dobrej energii?

To ciekawe w jaki sposób dobieramy sobie przyjaciół. Czy należałoby rzec, dobierają się sami, bo często jest to tak nienamacalny, naturalny proces, że wręcz niezauważalny. Impuls, iskra, nić porozumienia, radość przebywania ze sobą. Pstryk! Czujesz, że ta osoba odegra jakąś rolę w Twoim życiu.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Słowo o przyjaźni”

#Do poduszki: O lęku i potworach z szafy

„Wszystko czego pragniesz, znajduje się po drugiej stronie strachu.”

Jack Canfield

Czego najbardziej się obawiasz? Co powoduje paraliż na samą myśl zrobienia tego? Sama projekcja realizacji przyśpiesza puls i bicie serca? Boję się. Obawiam. Nie mogę.

Jak często zdarza się nam pielęgnować obawy, które zaczynają się w bardzo niewinny sposób? Bo ktoś kiedyś podciął nam skrzydła, skrytykował, ośmieszył. Bo sami porwaliśmy się z motyką na słońce i polegliśmy sromotnie. Niewinna obawa, cegiełka po cegiełce urosła do poziomu grubego muru, który trudno jest nam teraz przeskoczyć. Bo coś jest poza kontrolą, ogranicza i sprawia, że czujemy się bezbronni.

Wiesz co? Bullshit.

Czytaj dalej „#Do poduszki: O lęku i potworach z szafy”

#Do poduszki: Słowo o sprzedawcy kryształów

-Powiedz mi jak to jest, że poświęcamy w życiu tyle czasu na rzeczy, które mają być środkiem, sposobem dotarcia do tego czego tak naprawdę pragniemy, a w rezultacie zostają naszym statusem quo? Zachowujemy się trochę jak królowie życia, który rozmieniają talony na niekończący się Czas, na nigdy niesprecyzowane później. Czy nie igramy trochę z ogniem? Bo kto da nam gwarancję, że ten czas na marzenia w końcu nadejdzie lub że takie później w ogóle dla nas nastąpi?

-Wiesz to taka ruletka. W którymś momencie trudno stwierdzić czy to, że odkładasz coś o czymś marzysz wynika z jakiejś faktycznej bariery czy po prostu tak przywykliśmy do samoumartwiania się w wykonywaniu zła koniecznego, że już zatarła nam się granica pomiędzy wymówką, a bitwą, którą staczamy na rzecz marzenia.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Słowo o sprzedawcy kryształów”

#Do poduszki: Tryptyk kobiecy

Grała niedostępną. Roztaczała wokół siebie aurę femme fatale. Tego rodzaju atmosferę, przy której inne szczebioczące kobiety czują się nieswojo, ale równocześnie podziwiają ją za jej siłę. Słabość nie istniała w jej repertuarze, miała tą zdolność przekształcania jej w swój atut. Ale jednak tylko ona dobrze wiedziała jak dobrze gra, jak bardzo zasłania swoją wrażliwość pozorną oziębłością, wycofaniem i niechęcią względem innych.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Tryptyk kobiecy”

#Do poduszki: Posłowie

Wasze zdrowie, drogie niepokorne dusze!

Wznoszę dzisiaj toast za wszystkie niespokojne serca, których domem jest droga, a pogoń za przygodą naturalnym kompasem.

Piję zdrowie za Was, niepokorne serca, które wyznają wolność ponad wszystko, a świat odbierają z podwójną wrażliwością.

My to ogień i zarazem bezbrzeżna głębina. Łagodna bryza beztrosko muskająca ramiona chwilę tutaj, chwilę tam, by za chwilę zmienić się w nicość.

Nigdy nie nastąpi dla nas czas, kiedy znajdziemy spełnienie, ciagle nam czegoś mało. Za mało intensywnie, za wolno, zbyt monotonnie. Nie czujemy spełnienia, bo to pogoń za tym czymś niesprecyzowanym, a zarazem tak nieodparcie przyciągającym zwyczajnie napędza.

Naszym przeznaczeniem jest nieustanne ujarzmianie dzikich zrywów pasji, surfowanie po burzliwych oceanach na przemian rozpaczy i ekscytacji oraz niekończące prowadzenie eksploracji tego szalonego świata dopóki nasze ciała nie załamią się pod ciężarem skrajnych doświadczeń.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Posłowie”