W odmętach chaosu – Kair w anegdotach

Kair to chaos kontrolowany. No może nie dla obserwatora, nie-krajana, bo wtedy to miasto każdego dnia wydaje się coraz bardziej nieprzewidywalne. Za każdym razem kiedy pomyślisz, że opanowałeś chociaż podstawy funkcjonowania tej rzeczywistości to dzieje się coś so sprawia, że mówiąc potocznie „kopara opada”. Kto z nas nie lubi historii, zabawnych anegdotek opowiadanych przy kieliszku wina. Pozwólcie, że podzielę się z Wami kilkoma z nich. No to do dzieła!


W Kairze panuje kultura kawiarniana. Większość lokalsów spotyka się nie w barze/pubie na piwo, ale właśnie w kawiarni na fajkę wodną i pogaduchy. Jest taka jedna kafejka, do której przychodzę prawie codziennie. Szczególnie latem wszyscy lubią spędzać czas na świeżym powietrzu, więc każda szanująca się kawiarnia wystawia stoliki przed lokal. Nikt o zdrowych zmysłach nie zdecydowałby się na siedzeniu na zewnątrz w ciągu dnia przy prawie czterdziestostopniowym upale, więc zazwyczaj wszyscy spotykają się wieczorami. Rodzina, znajomi siedzą w swoim gronie, popijają świeży sok z mango/guawy lub przesłodką pistacjową kawę, rozmawiają o wszystkim i o niczym w tumanach fajki wodnej. Niektórzy grają w słynną na Bliskim Wschodzie tavlę (ang. backgammon) – coś jakby połączenie gry planszowej i warcabów.

Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia zamiast równo ustawionych stolików na mini tarasie przed kawiarnią zastałam…. zrujnowany lokal. Krzesła i stoliki wstawione do środka, patio całkowicie rozebrane i gołe, zadaszenie dosłownie ściągnięte. Coś jakby przed chwilą przeszło tędy tornado, które pochłonęło wszystko co stało na jego drodze. Tymczasem to jednak nie siła natury tylko zwykły, przyziemny urząd. O tak! To, że kawiarnia wystawia przed drzwi stoliki wcale nie oznacza, że ma do tego kawałka ziemii prawo. Więc kto sprytny to zdoła stoliki ukryć zanim pojawi się inspekcja, a ten kto gapa to musi się liczyć z tym, że stróż prawa nielegalny biznes rozbroi. Ale nie martwcie się, prawdopodobnie następnego dnia stoliki wrócą na swoje miejsce i tak pozostaną, aż do kolejnego razu.

35628353_10214140665082852_3025424647484080128_n


 

Wyobraź sobie, że krążysz samochodem przez bardzo wąskie uliczki. Teoretycznie panuje ruch jednostronny, ale dobrze wiesz, że za Tobą lub naprzeciwko czai się pojazd, który lada moment albo będzie chciał Cię wyminąć albo nieustraszenie będzie pruć do przodu, żeby wymusić na Tobie ustąpienie pierwszeństwa. Zapobiegawczo chowasz boczne lusterka, żeby ktoś Ci ich nie wyłamał. Sfrustrowany szukasz miejsca do parkowania, ale wiesz, że nie znając okolicy trudno będzie Ci coś sensownego znaleźć. Ale jest na to sposób, moi drodzy, nie traćcie nadziei! Bo w każdej szanującej się dzielnicy jest samozwańczy parkingowy, który dobrze zna jej zakamarki. Zazwyczaj siedzi na plastikowym krzesełku czekając na klienta lub kręci się wokół szukając zagubionych kierowców. Jeśli jesteś stałym bywalcem to po prostu zatrzymujesz się na środku ulicy i przekazujesz kluczyki parkingowemu, żeby zaparkował samochód w bezpiecznym miejscu. W zamian płacisz napiwek, kilka groszy, które przy tak dużej klienteli składa się na całkiem przyzwoitą pensję miesięczną. To jest dopiero ekonomia współpracy!

37393431_10214358956620004_2883295598314782720_n


 

20 milionów ludzi. Kair to miasto, które nabrzmiewa od wciąż napływającej ludności. Szczególnie odczuwalne jest to na ulicy, gdzie sunie stonogi organizm kolumny samochodów, pojazdów dostawczych, skuterów, oślich czy konnych zaprzęgów. Przynajmniej jedną trzecią dnia spędza się w korku ulicznym w samochodzie. Wtedy załatwia się różne sprawy przez telefon, można zrobić sobie przerwę na przekąskę, bo wokół samochodów krążą uliczni sprzedawcy z czymkolwiek sobie zamarzysz. Niejeden Europejczyk był zadrżał z trwogi widząc samochód dostawczy wypchany po brzegi materacami, materiałami budowlanymi, owocami osiągający wysokość kilku metrów.  Lub niejednemu kierowcy stanęłoby w miejscu serce widząc ludzi przebiegających czy raczej spacerujących przez autostradę (swoją drogą nie dziwota skoro przejść dla pieszych za dużo nie ma). Czy widząc jak z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę sunie na skuterze czteroosobowa rodzina. Dystanse są ogromne. Gdybyś chciał przeciąć miasto wszerz i wzdłuż to musiałbyś przejechać prawie 100km! A co jeśli chciałbyś wybrać się na imprezę, a wcześniej napić się czegoś w domowym gronie? Niee, domówka nie wchodzi w grę, sąsiedzi „paczą”. W miejscu publicznym nie można spożywać alkoholu, ale nawet w muzułmańskim kraju można znaleźć sklepy monopolowe. Więc żeby nie tracić czasu w domu, alkohol bierze się do samochodu, parkuje w ustronnym miejscu i urządza pre-drinking party w pojeździe. Oczywiście wszystko dyskretnie, ale zawsze nutka adrenaliny jest. A co jeśli masz ochotę na fajkę wodną? W Stanach Zjednoczonych mają kina samochodowe, a w Egipcie są kafejki, gdzie nie wysiadając z pojazdu możesz zapalić sziszę!


 

Sklep spożywczy. Wykładasz towary na taśmę, przychodzi do płacenia, a kasjer z nonszalancją podaje Ci resztę i …gumę do żucia.  Panuje taka niepisana zasada, że jeśli nie ma jak wydać drobnych to w ramach rekompensaty wydaje tani produkt czyli zazwyczaj gumę do żucia.

qalam-eka-maulana-624303-unsplash

Jedna myśl na temat “W odmętach chaosu – Kair w anegdotach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s