#Pchli targ: Przekleństwo perfekcjonizmu

” Kintsugi to japońska technika i sztuka naprawy potłuczonych wyrobów ceramicznych polegająca na łączeniu elementów wyrobu laką z dodatkiem sproszkowanych metali szlachetnych, takich jak złoto, srebro lub platyna (rzadziej dodawane były również miedź i brąz.”

Wikipedia

Zazwyczaj stosowało się ją w naprawie cennych dla użytkownika przedmiotów, do których żywił szczególny sentyment lub wręcz tłukło się naczynia celowo, by tworzyć niepowtarzalną zastawę w ceremonii picia herbaty.

Brak perfekcji stawał się perfekcją, celem samym w sobie, unikatowym pięknem.

Przyglądam się sobie i znajduję co najmniej kilkanaście powodów, żeby mieć do siebie pretensje. Celem jest odhaczyć wszystkie podpunkty, żeby móc choć poczuć przedsmak zwycięstwa i to ciepłe, rozgrzewające uczucie samozadowolenia. Umysł nieustannie podsuwa nowe wyzwania, prowadzi projekcje pełne nadziei, by w najbardziej kluczowym momencie mnie przytłoczyć czarnym scenariuszem. Żeby się trochę podroczyć, sprawdzić na ile mi zależy. Niekończące się oczekiwania ciążą i sprawiają, że droga staje się udręką, bo w głowie tłucze się tylko myśl o następnym kroku. Nigdy nie jestem prawdziwie obecna. Nie jestem w stanie patrzeć tak naprawdę wnikliwie, czuć i smakować. Przeżywam momenty na pół gwizdka, bo szkoda energii na pół środek prowadzący do Wielkiego Finału. Dam sobie trochę luzu jak przekroczę metę, wtedy zasłużę na zwykłe Życie.

Prawdziwe piękno kryje się w niedoskonałościach. W pogodzeniu się z tym, że w nie wszystkich dziedzinach życia otrzyma się laur zwycięstwa. Wszystko co kosztuje więcej niż spokój Twojego umysłu, kosztuje o wiele za dużo.

Spaceruję ulicą w pełnym rozkwicie wiosny. Ciepło słonecznych promieni działa odurzająco. Czuję tą radość w najlepszej możliwej postaci. Ze zwykłego trwania i braku troski. Czuję się dobrze w swojej skórze, w całkowitej harmonii ze swoim umysłem.

Mijają mnie przechodnie. Każdy na swój sposób piękny.

Zakochana para w tym słodkim początkowym stanie burzy hormonów wymieniająca ukradkowe spojrzenia pełne ciepła. Oboje kompletnie zajęci rozmową jakby w oderwaniu od rzeczywistości. Od niej bije seksapil i ta pewność siebie, że w tej chwili dla niego jest najważniejsza i najpiękniejsza. On kroczy pewnie z głową do góry, pokazując swą siłę i męskość. Spojrzysz na nich przez pryzmat obowiązującego kanonu piękna z telewizji: Ona z widoczną nadwagą, niezdarnie stawia krok za krokiem w butach, które swoją świetność przeżywały może w czasach złotej komuny. On, zdecydowanie otyły i dosłownie z kilkoma kosmykami na głowie jakby natura zrobiła sobie okrutny żart tworząc fizjonomię kompletnie pozbawioną jakiejkolwiek proporcji.

Starszy pan, prawdziwy dżentelmen, ubrany w tweedową marynarkę i skórzane buty. Kłania się paniom przepuszczając je w drzwiach, na twarzy nie widać najmniejszego śladu fałszywego wyrazu. Każdy gest bije szczerością i autentycznością. Uśmiech z twarzy nie znika, mimo że inni mijają go z rezerwą uciekając wzrokiem. Bo dla nich to zwykły zapuszczony bezdomny, który pewnie zaraz poprosi o kilka drobnych na „setkę”.

Drogę przecina mi ekstrawagancko ubrany chłopak, od razu widać, że ma duszę artysty. Coś w jego aurze sprawia, że nie można oderwać od niego wzroku. Jakby nigdy nie schodził ze sceny, prowadził niekończący się spektakl, monodram. Co jakiś czas podchodzi do mijających go przechodniów, a oni onieśmieleni, szczerze zaskoczeni szybko od niego odchodzą. Pomyślałbyś, „pewnie chce wyciągnąć kasę od naiwnych, żeby się zaćpać w jakimś zaułku. Tak, zwykły darmozjad, który chce za darmo mieć na przyjemności”. Zaciekawiona podchodzę bliżej, chłopak natychmiast łapie kontakt wzrokowy i mówi: „Podaj mi trzy słowa, które przyjdą Ci do głowy, a ja napiszę dla Ciebie wiersz. Jeśli Cię w jakiś sposób dotknie, możesz mi się odwdzięczyć w jakikolwiek sposób uznasz za stosowny. Jeśli nie to po prostu się rozejdziemy.”

Świat jest zbyt skomplikowany i nieoczywisty, żeby zamknąć go w złote ramy.

Pozwól sobie tak nonszalancko Być.

 

 

5 myśli na temat “#Pchli targ: Przekleństwo perfekcjonizmu

  1. Witaj, jak głową? Mam nadzieję że nie schnie;-)
    A co do tematu , to bałbym się obserwować aby oceniać. Patrzeć , widzieć(!) i próbować rozumieć, ludzi którzy przechodzą obok, i może…nie tłuc aby potem sklejać, bez względu na to jaka jest przyczyna:-P

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s