#Do poduszki: W oparach życiowego absurdu

Życie to nie sztuka. A ja potrzebuję dramatu jak powietrza. Zachłysnąć się przygodą. Poczuć przygodę w trzewiach. Czegoś co sprawia, że serce bije szybciej. Oczy błyszczą, a dech zapiera w piersiach.

Codzienność nie jest hojna, skąpi bodźców. Otula swoim kokonem i próbuje ukołysać. Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy – ten walc z życiem wprawia w jednostajny, pozornie harmonijny rytm. Kroki niosą do przodu, a jednak dalej poruszam się po okręgu. Docierają do mnie skrawki obrazu, mało wyraziste, bo sunę, poruszam się w kółko. Tak bardzo skupiam się na stąpaniu po trójkącie, że pochłania mnie ta aura.

Czytaj dalej „#Do poduszki: W oparach życiowego absurdu”