Koh Tao Koh Phangan – zabierz mnie do raju

Tajlandia. Bogata kuchnia, moc kolorów i zapachów, ociekające złotem świątynie, street food na każdym rogu ulicy, miłość granicząca z uwielbieniem dla niedawno zmarłego króla, raj dla lady boyów. To wszystko składa się na ten fascynujący kraj, od którego zazwyczaj zaczyna się eksploracja Azji południowo-wschodniej. Bo istnieje odpowiednia infrastruktura zarówno dla backpackerów jak i bardziej luksusowych turystów. Bo kuchnia zachwyca swoją różnorodnością. Bo w końcu nie brakuje tu pięknych wysp, a pogoda potrafi miło zaskoczyć nawet w porze deszczowej.

W tym wpisie chciałabym się z Wami podzielić wspomnieniami z dwóch wysp – Koh Tao i Koh Phangan. Pierwsza, uchodzi za raj dla płetwonurków i backpackerów, a druga jest gospodarzem cyklicznej imprezy Full Moon Party – największej na świecie imprezy na plaży.

Czytaj dalej „Koh Tao Koh Phangan – zabierz mnie do raju”

Kambodża, kochanka Pol Pota

Kambodża, kraj uznawany za jeden z najbiedniejszych w Azji południowo-wschodniej. Kraj, który nieśmiało otwiera się na świat, powoli zabliźnia rani, dzieli się ze światem tragedią, której doświadczył. W 1887r. stał się częścią Indochin Francuskich, następnie po prawie 66 latach doczekał się wyzwolenia spod jarzma kolonizatora francuskiego, by trafić prosto w paszczę monarchii wyzyskującej najbiedniejszą część społeczeństwa, a finalnie pod przewodnictwem Czerwonych Khmerów przeżyć zagładę 1/4 społeczeństwa. Kambodża, kraj zawsze trzymający się w cieniu, stroniący od angażowania się w konflikty zbrojne, stał się areną, na której rozegrał się jeden z najbardziej krwawych przejawów komunizmu.

Pol Pot do końca wierzył w swoją utopię komunizmu – wszechobecny głód, mordy na ogromną skalę – uważał to za wkalkulowane ryzyko i konieczny koszt, który należy ponieść, by doprowadzić do powstania społeczeństwa „Nowych Ludzi”. Z jednej strony kochał swój kraj, ale miłością zaborczą i interesowną. Kambodża, jego kochanka, finalnie miała stać się środkiem do osiągnięcia celu, nawet jeśli miało to oznaczać doprowadzenie jej do kompletnej ruiny.

Czytaj dalej „Kambodża, kochanka Pol Pota”

Czar i mistycyzm Kambodży

Phnom Penh. Stolica Kambodży. Godzina 22. 

Po wyjściu z lotniska dopada mnie fala gorącego powietrza mimo dość późnej pory. Panuje pora deszczowa, więc nie dziwi fakt, że kropi, jednak jest to ten przyjemny rodzaj letniego deszczu po upalnym dniu. Wita mnie morze twarzy usiłujących przykuć moją uwagę. Zatrzymać choćby chwilę dłużej moje przelotne spojrzenie.

Taxi? Tuk Tuk? Hotel? Pytania mnożą się i nie mają końca. Ja czuję się coraz bardziej niepewnie i trudno jest mi skupić się na karkołomnym zadaniu przeciskania się przez tłum nie padając ofiarą kieszonkowców/naciągaczy/gapiów.

W końcu decyduję się na taksówkę. Na szczęście jest to większa korporacja, która oferuje transparentne ceny, więc oddycham z ulgą i pakuję się do samochodu. Spoglądam przez szybę i próbuję wyczuć atmosferę tego miejsca. Początkowo aura jest dość mroczna i odpychająca – przejeżdżamy przez przyciemnione ulice, na wpół opuszczone budynki, nawet architektoniczne perełki wydają się zapuszczone i dawno zapomniane. Może wrażenie potęguje fakt, że jest to moja pierwsza wizyta w Azji i czuję się dalej nieco obco. Mówię sobie w duchu – witaj przygodo, naprawdę jestem w Azji!

Czytaj dalej „Czar i mistycyzm Kambodży”