Niech jej gwiazdka pomyślności: refleksje niesymetryczne

Mija kolejny rok. Rok pełen przełomowych momentów, chwil zwątpienia, rezygnacji, smutku. Z drugiej strony rok zaskakujących znajomości, inspirujących spotkań, niezapomnianych przygód.

26 lat. Rok temu kontemplowałam tkz. kryzys ćwierćwiecza i zastanawiałam się nad tym kim tak naprawdę chcę być, co powinnam robić w życiu, co tak naprawdę składa się na moje prywatne poczucie szczęścia (patrz tutaj: Kryzys ćwierćwiecza. I o czym tak naprawdę jest ten blog?). Wyruszyłam w podróż, która z jednej strony miała być ucieczką przed rzeczywistością, a równocześnie czasem autorefleksji, który wykorzystam na wsłuchanie się w siebie i swoje potrzeby. Czasem na to, żeby się zainspirować, częściowo wcielić w życie marzenia, wykreować siebie na nowo.

I wiecie co? Te sześć miesięcy było naprawdę wspaniałe, ale wróciłam z pewną dozą frustracji. Dlaczego? Bo tak pięknie sobie to wykoncypowałam, że tak długa wyprawa na pewno będzie źródłem wielu pomysłów na życie, ukierunkuje mnie w stronę zawodowego spełnienia, pozwoli precyzyjnie sformułować co faktycznie składa się na moją osobę. I przyznam, że część z tych celów zrealizowałam, ale dalej jedna myśl nie dawała mi spokoju – co dalej? W końcu rzeczywistość zapukała do drzwi – musiałam zacząć szukać pracy i ustabilizować swoją sytuację. I niestety oznaczało to powrót do punktu wyjścia. Przyjazd do Polski, kolejne rozmowy rekrutacyjne, tymczasowy powrót do domu rodzinnego. Uznałam to za porażkę. To że tak buńczucznie tworzyłam manifesty przeciwko pracy pożerającej życie prywatne, życiu w Polsce, przewidywalnej codzienności, a finalnie znowu miałam wcielać w życie ten schemat.

Teraz patrzę na to inaczej. Prawda jest taka, że nie można wiecznie uciekać od nierozwiązanych spraw, wciąż zaburzających spokój ducha zakończonych znajomości, kluczowych decyzji. Prędzej czy później to Cię w końcu dogania i chyba lepiej wcześniej wyjść temu naprzeciw niż dać się wziąć z zaskoczenia i przygnieść pod wpływem jego ciężaru?

Uważam, że przejawem prawdziwej odwagi jest mierzenie się z życiem na codzień, akceptacja faktu, że nie zawsze można mieć wszystko od razu, projektowanie wymarzonego życia umiejętnie używając ograniczonych środków, które posiadasz. I wcale nie oznacza to, że się poddajesz, godzisz na życie poniżej Twojego potencjału. Jest to seria koniecznych kroków do osiągnięcia upragnionego celu. Jak szybko dojdziesz, gdzie sobie zamierzysz zależy tylko od Ciebie.

Minął rok. Zostawiłam bezpieczną przystań za sobą, nauczyłam się sporo nowego o sobie. Podróż w nieznane, wyjazd do zupełnie obcego miasta, nowa, wymagająca praca. W każdej przeszkodzie i niezaplanowanym dodatku od życia starałam się zawsze widzieć cenną lekcję zamiast porażki i utrudnienia. Mimo tego, że ciągle nie realizuję jeszcze wymarzonego stylu życia to uważam, że z każdym dniem jestem o krok bliżej, a obecną sytuację traktuję jako tymczasową.

Pozwólcie, że wzniosę za nas toast. Za życie pełne pasji i marzeń, które finalnie stają się realnym celem. Wasze zdrowie!

Nie ma nic gorszego od życia w poszukiwaniu namiętności, która wciąż się wymyka. Od świadomości, czego się chce, i niemożności spełnienia się. 

Jonathan Carroll – Zaślubiny patyków

pexels-photo-59022

4 myśli na temat “Niech jej gwiazdka pomyślności: refleksje niesymetryczne

  1. W tym roku będę miała okazję sprawdzić, co się dzieje po przekroczeniu magicznej granicy ćwierćwiecza. W przypadku innych, symbolicznych, jubileuszy jakoś nie odczułam różnicy, ale tym razem może być inaczej.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s