#Nie lubię poniedziałku: Nie bój się pójść własną drogą

Schematy. Choć tak nimi gardzimy to dajemy się uwikłać w niejeden scenariusz otoczenia wprost „szyty na miarę”. Skrupulatnie odhaczamy punkt po punkcie z listy wiedząc, że już za moment, już za chwilę ktoś z aprobatą pokiwa głową, rzuci ukradkiem zazdrosne spojrzenie, spojrzy z podziwem. Że oto my wygraliśmy życie. Bo tak doskonale umiemy spełniać oczekiwania innych nawet nie próbując dociec czy faktycznie jest to dla nas, bo tak jesteśmy zajęci wypieraniem swoich rzeczywistych pragnień. Pytanie, które się nasuwa: czy zostaliśmy wrobieni w taki finał czy sami kurczliwie trzymamy się tej bezpiecznej drogi jak koła ratunkowego?

Słyszy się to od małego: mierz wysoko, miej marzenia, idź własną drogą. O ironio. Gdy tylko obrócimy się na pięcie chcąc zrobić coś po swojemu, dostajemy po łapach. Od tych, którzy ślepo realizują projekt zwany „życiem na miarę sukcesu” i nie chcą, by ktoś broń boże zasłużył sobie na to miano idąc inną, swoją, ciekawszą drogą. Od tych, którym nie wyszły eksperymenty z planem na życie i drżą na myśl, że Tobie mogłoby się powieść. Wreszcie od tych najbliższych, którzy są przekonani jakie są parametry Twojego poczucia szczęścia i spełnienia. Dobry dyplom, dobra praca, drabina korpo-sukcesu, ślub, rodzina. Ten schemat znamy aż za dobrze. Kto powiedział, że to jest jedyna słuszna droga?

A może chodzi tu o coś zupełnie innego. Homo sapiens słynie z tego, że lubi sobie porządkować świat, segregować pojęcia, katalogować. Byle tylko zyskać to poczucie kontroli, opanowania. Więc może ten schemat to jest punkt wyjścia dla tych bez pomysłu na siebie? Lub tych zawsze stawiających na przewidywalność, którym wystarczy odhaczanie kolejnych punktów na liście bez szczególnej refleksji na temat tego co właściwie dla nich ma znaczenie.

A może po prostu chodzi o wykrzesanie z siebie odrobiny odwagi? Na to, żeby pójść własną drogą wsłuchując się tylko w to, co podpowiada Ci Twoja intuicja, serce, jakkolwiek to nazwiesz. I uwierz mi. Jest trudniej. Jest pod górkę. Bywa samotnie, gdy nikt poza Tobą nie rozumie Twojej drogi, Twoich wyborów. Ale to co kluczowe – pozostajesz wierny sobie. Nie ponosisz konsekwencji decyzji, które ktoś wymusił na Tobie.

Mocno wierzę w to, że dla każdego z nas istnieje sposób na życie, który jest nam pisany. Który sprawia, że chce nam się żyć intensywniej i z sensem. Jeśli tylko nie porzucamy poszukiwań i nadziei na to, że coś na nas czeka na końcu tej krętej drogi.

 

„Wydaje mi się, że ten upadek, ku któremu dążysz, to upadek szczególny, wyjątkowo przerażający. Człowiekowi, który spada w przepaść, nie dana jest świadomość ani poczucie, że znalazł się na dnie. Po prostu stacza się i stacza coraz bardziej. A tak się akurat dzieje, że spotyka to ludzi, którzy w tym czy innym momencie swojego życia poszukiwali czegoś, czego ich środowisko dać im nie mogło. W każdym razie takie mieli wrażenie. I którzy zrezygnowali z poszukiwań. Zrezygnowali, zanim tak naprawdę w ogóle je zaczęli. Rozumiesz mnie?

Jerome David Salinger – Buszujący w zbożu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s