#Nie lubię poniedziałku: 7 powodów, dla których pokochasz pracę w Korporacji

6:30. Kojący dźwięk budzika oznajmia, że oto zaczyna się nowy dzień wyzwań. Tak naprawdę nie trzeba było go nastawiać, bo Twój naturalny zegar biologiczny daje o sobie znać już o wschodzie słońca. Z podekscytowania przed nadchodzącym dniem w matce-korporacji, nie jesteś w stanie zmrużyć już oka. Bo wiesz, że oto nadszedł dzień, który z pewnością zapisze się na kartach historii. Dzień, w którym wzniesiesz się na wyżyny swojej kreatywności i innowacji. Tak, kolego, to „jeden krok dla korpo-człowieka, a skok dla matki-korporacji”.

  1. Ołpen spejs. Nie sposób pomyśleć o bardziej kreatywnogennym środowisku pracy. Gdzie każdego poranka wita Cię fala życzliwości i motywacji. Nie ma nic piękniejszego niż szum palców wędrujących po klawiaturze i hipnotyzująca wręcz melodia dochodząca od kolegi obok siorbiącego kawę. Można odnieść wrażenie, że jesteś samotną wyspą w swoim kubiku, ale tylko Ci, którzy są w stanie ujrzeć Wielki Obraz dobrze wiedzą, że te pozornie samotnie dryfujące kubiki są częścią większej całości –  Archipelagu Wysp. I to one pracują na sukces Matki Korporacji. Jeden za wszystkich, wszyscy za siebie.
  2. Awans. Każdy brzydzi się tym pojęciem. Jak można wyceniać swoje umiejętności, zaangażowanie, oddanie wykonywanym obowiązkom kiedy samo ich wykonywanie podlega kategoriom niematerialnym? Bo chodzi przecież o  zmianę biegu historii i bycia jej istotną częścią. Udział w niej jest bezcenny. I gdy nadejdzie dzień, gdy Twój przełożony wyłoni się z wirtualnych odmętów i w końcu dostąpisz zaszczytu ujrzenia jego twarzy zamiast wirtualnego Avatara na komunikatorze firmowym, czujesz jak wiekopomna chwila nadeszła. I nie posiadasz się ze szczęścia, gdy w nagrodę za dobrą pracę……. dostajesz biurko przy oknie!
  3. Lancz. Jesteś takim pracownikiem, jak często jesz. Nasza rzeczywistość jest już wystarczająco zafałszowana. Jakim prawem ktoś zadecydował, że to właśnie łaknienie i pragnienie mają znaleźć się w podstawie Piramidy Maslowa. Trzeba w końcu przejrzeć na oczy. Jedzenie jest przereklamowane. To część propagandy, którą wpają nam masy. Przecież to właśnie praca jest tym co żywi nas umysł i podtrzymuje hardość ciała. Tylko praca nas nakarmi. Nie dajmy się omamić.
  4. Kawa. Napój bogów. Ambrozja. Napar, który pobudza pokłady kreatywności i powoli odblokowuje szare komórki. Ktokolwiek kto napije się z jej źródła, dostąpi przywileju tyrania bez wytchnienia.
  5. Mejl. Nie ma nic lepszego niż morze wiadomości czekających na odczytanie. Już uruchamiając komputer, czujesz podekscytowanie. Wręcz nie możesz się doczekać, aż zaleje Cię ta fala kejsów do rozwiązania, remajnderów, rekłestów od klienta. Ta skrzynia obfitości nigdy nie zawodzi. To właśnie ona nadaje sens Twojej codzienności. Bo kto inny niż Ty jest w stanie odnaleźć się na tej szalonej autostradzie pełnej czerwonych chorągiewek, rozlewających się jak kleks wykrzykników typu erdżent i koli natarczywie dających o sobie znać. Czujesz się jak bohater filmu science fiction, walczysz z coraz to nowszymi wiatrakami, tworzysz strategię walki. A Twoim orężem staje się laptop i myszka.
  6. Dress code. Jak cudownie, że matka korporacja stara się ułatwić każdy aspekt życia. Wystarczy, że zaprojektuje strój na każdy dzień tygodnia i odchodzi cały stres związany z zachodzeniem w głowę „co na siebie ubrać”. Nie dość, że zawęża dozwoloną paletę barw – szary, biały, granat, czerń to jeszcze daje nam wyraźne sugestie co do długości spódnic/spodni i pełności/niepełności butów. Ile czasu w ten sposób udaje nam się oszczędzić rano szykując się do pracy, nie wspominając już o zaoszczędzonych pieniądzach?
  7. Nadgodziny. Człowiek może długo dryfować bez celu, a tu wychodzi mu naprzeciw  Korporacja. Przygarnia Cię w swoje skromne progi i obiecuje zadbać o rozwijanie Twojego potencjału. Wreszcie nabierasz wiatru w żagle, oddajesz się zadaniom bez reszty i dostępujesz uczucia Eureki. Życie bez pracy to nie życie! Praca to życie samo w sobie. Więc po co nie-istnieć poza korpo murami skoro życie jest właśnie tutaj. W tej przestrzeni 2 metry na 2, ciało zapuszczające korzenie w obrotowym fotelu, ostre światło z jarzeniówek, dogodny do rozwoju klimat AC. Żyć nie-umierać.

 

Dodatkowo, dla tych którzy odebrali mój tekst z uśmiechem na twarzy, polecam świetną parodię o pracy w korporacji 😉 Long Live Corpo!

Idealna pracownica korporacji

pexels-photo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s