#Do poduszki: Słowo o sprzedawcy kryształów

-Powiedz mi jak to jest, że poświęcamy w życiu tyle czasu na rzeczy, które mają być środkiem, sposobem dotarcia do tego czego tak naprawdę pragniemy, a w rezultacie zostają naszym statusem quo? Zachowujemy się trochę jak królowie życia, który rozmieniają talony na niekończący się Czas, na nigdy niesprecyzowane później. Czy nie igramy trochę z ogniem? Bo kto da nam gwarancję, że ten czas na marzenia w końcu nadejdzie lub że takie później w ogóle dla nas nastąpi?

-Wiesz to taka ruletka. W którymś momencie trudno stwierdzić czy to, że odkładasz coś o czymś marzysz wynika z jakiejś faktycznej bariery czy po prostu tak przywykliśmy do samoumartwiania się w wykonywaniu zła koniecznego, że już zatarła nam się granica pomiędzy wymówką, a bitwą, którą staczamy na rzecz marzenia.

-Jest coś czego nie pojmuję. Potrafimy wykazać się takim samozaparciem w sumiennym realizowaniu tego półśrodka, czynności, których szczerze nienawidzimy, a tak szybko poddajemy się, gdy przychodzi co do czego i w końcu możemy robić to o czym tak marzymy.

-No właśnie. Gramy w pokera z życiem. Gdybyśmy faktycznie wkładali taką samą energię i zaangażowanie w skrupulatne realizowanie naszych planów tak jak robimy to na codzień w znienawidzonej pracy, związku, nic nieznaczących codziennych zajęciach to już dawno żylibyśmy swoim marzeniem zamiast wzdychać do niego z ukrycia.

-To chyba chodzi o podjęcie ryzyka. Przed ośmieszeniem, porażką, trudnościami, nagłą zmianą zdania. Bo wtedy winić możemy tylko siebie, a nie okoliczności. Z drugiej strony, gdy spełnienie marzenia nie przynosi oczekiwanej radości to ten zawód boli chyba bardziej niż fantazjowanie o bliżej nieokreślonym pragnieniu.

-Bo gdy dojdziemy do mety to przyjemność z pokonywania kolejnych kroków milowych ulatnia się jak kamfora.

-Chyba każdy z nas ma coś w sobie ze Sprzedawcy Kryształów. Całe życie żywimy się marzeniem, którego i tak finalnie nie zamierzamy realizować. Bo jest to coś co tylko ma nadawać życiu sens i smak.

„To właśnie myśl o pielgrzymce do Mekki utrzymuje mnie przy życiu. Jest to coś co pomaga mi przeżyć dni takie jak dzisiaj: przy tych niemych kryształach na półkach, posiłkach w tej samej obskurnej kawiarni. Najgorszy jest ten niekontrolowany strach przed tym, że w momencie spełnienia mojego marzenia stracę sens, który trzyma mnie przy życiu”.

Sprzedawca kryształów „Alchemik” Paulo Coelho

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s