#Nie lubię poniedziałku: Co z tą Samotnością?

Echo odbija się o cztery ściany pustego mieszkania. Z zewnątrz dochodzi hałas i to on nadaje te ostatnie pozory normalności. Życia. Ruchu. Akcji. Myśli tętnią w głowie i wręcz ogłuszają. Nie ma nic co mogłoby je rozproszyć. Tym razem jesteś sam na sam. Ze swoim umysłem tykającym jak bomba zegarowa. W Twoim niezakłóconym niczym i niczyim towarzystwie. Tylko dlaczego na samą tego myśl  ogarnia Cię taka panika?

Mam wrażenie, że zbyt często piętnuje się w kulturze masowej zdrowe objawy introwertyzmu. Do tego stopnia jesteśmy uzależnieni od rozpraszaczy w postaci nawałnicy zajęć, powierzchownych spotkań, uwsteczniających imprez, że gdy tylko zawita w głowie nieśmiała myśl o chwilowym detoksie i odosobnieniu czujemy się ze sobą źle. Mało tego, uważamy to za jakąś objawę słabości, że decydujemy się świadomie wycofać z tego kołowrotku i głównej sceny, na której odbywa się życie. Mówiąc inaczej czujemy się frajerami. Bo zbyt mocno pod skórą zaszczepiono nam hasło „go big or go home”. Kto powiedział, że chwilowe wycofanie się z tego niekończącego się cyrku nie jest właśnie zdrowe? Ale tak trudno nam się wyłamać i wykazać ten zdrowy egoizm bycia samym ze sobą. Mało tego – czerpania przyjemności ze swojego towarzystwa i wsłuchania się w swoje myśli bez panicznego strachu przed tym co możemy odkryć.

Zdrowa samotność to nie osamotnienie.

Od kiedy brak drugiej osoby obok czy atrakcji ma sprawić, że jakość czasu spędzonego one-to-one gwałtownie spada? Jeśli nie potrafisz znieść swojej osoby, zmierzyć się ze swoimi myślami to zwyczajnie tchórzysz. Jak to się dzieje, że mamy hopla na punkcie samorozwoju w kontekście zawodowym, a często zaniedbujemy tak istotny punkt programu jak dogłębne poznanie siebie, swoich lęków, marzeń. Tych odsianych przez sito, całkowicie naszych, autentycznych.

Samotność jest fajna pod warunkiem, że nie traktujesz tego jako kary, wykluczenia towarzyskiego, odsunięcia na dalszy plan. Samotność to nie frajerstwo. Tyle wysiłku wkładasz w każdą nawiązaną relację, tyle czasu poświęcasz na poznanie drugiej osoby. Może czas na poznanie siebie? W końcu to jest jedna z nielicznych znajomości, na którą jesteś skazany na co najmniej kolejne 40 lat.

To może nie czuj się skazany tylko się oswój ze swoją osobą, z tym co kryje się w środku i co faktycznie stanowi to kim jesteś.

Na początek wystarczy spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie całkiem szczerze:

Cześć. Nie było większej okazji, ale miło mi Cię w końcu poznać.

pexels-photo-213709

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s