#Do poduszki: W pogoni za cieniem

Tego dnia miało się coś w końcu wydarzyć. Przecież tak długo na to czekała. Tym razem intuicja nie mogła zawieść. Podskórnie poczuła to. Coś co tak długo było dla niej uczuciem obcym. Wyczekiwanie. Podekscytowanie.

Nie lubiła wyróżniać się w tłumie. Wtopienie się w otoczenie dawało komfort tego, że nikt nie pociągnie jej do odpowiedzialności wyrażania swojego indywidualizmu co w jej mniemaniu miało znamię pewnego rodzaju buntu, niezgody na bycie wpisanym w pewien kanon, kategorię. Ona wręcz garnęła się do uogólnien, podsumowań – ta przestrzeń dawała poczucie, że jest się częścią czegoś większego, znaczącego, gdzie jej znikomy wkład miał finalnie wpływ na całość. To dawało jej poczucie sensu i przynależności. Do grupy pieszych, która przechodzi przez pasy. Do tych czekających na przystanku. Do tych jeżdżących windą. Do tych tłoczących się w tramwaju. To był prawdopodobnie jedyny moment, kiedy czuła, że jest częścią czegoś co prowadzi do określonego celu. Częściowo czerpała z tego sens dla swojej prywatnej codzienności.

Ale dzisiaj było inaczej. Czuła pewien rodzaj wyczekiwania. Chęć odłączenia się choć na chwilę od zbiorowości i zakosztowania siebie w czystej postaci. W pierwszym momencie przeraziła się swojej myśli, która coraz natarczywiej napierała na podświadomość. Chciała się zatrzymać i spojrzeć za siebie. Może zmienić kierunek marszu i kolejność wykonywanych czynności. Ale to wiązało się z jedną obezwładniającą konsekwencją. Będzie w tym sama. Bez możliwości naśladowania mimiki i chodu tłumu. Za to w zamian będzie musiała stać się swoim przewodnikiem i kompasem. Bez odwrotu.

Poszła za impulsem. Gwałtownie obróciła się na pięcie i w tej samej chwili zdziwiła się jak zmienia sie perspektywa otoczenia, które towarzyszyło jej na codzień. Zaczęła dostrzegać kolory i wyczuwać poszczególne zapachy. Zmysły oszalały.

Ale co teraz? Gdzie mam iść? Gdy tylko pozwoliła sobie na odrobinę nieuwagi, nie zorientowała się, że zaczęło padać, a ona sama jest przemoczona do suchej nitki. Moment wystarczył, żeby kątem oka ją zobaczyła. Tęczę.

-Pójdę tam przyjrzeć się jej bliżej-pomyśłała. I poszła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s