#Nie lubię poniedziałku: Buntownik bez powodu

Czuję się bezsilna. Jestem w sytuacji bez wyjścia. Okoliczności mnie zmuszają do tego. Nie ma innej opcji. Nie mam pola manewru.

Jak często przechodzą przez Twoją głowę te myśli? A może z drugiej strony. W jakiej sytuacji je zazwyczaj wypowiadasz? Czy nie wtedy kiedy beznamiętnie przerzucasz papiery na biurku czując na plecach oddech wiszącego kredytu? Czy może wtedy, gdy masz rodzinę na utrzymaniu i rachunki do spłacenia co miesiąc? A może wtedy kiedy opiekujesz się schorowanym rodzicem/siostrą/bratem i nie masz czasu na swoje życie? Zgodzę się. Każdy z nas jest więźniem jakichś okoliczności zewnętrznych. Niewolnikiem zobowiązań, mniejszych lub większych sprawunków. Ale dlaczego na miłość boską musimy siebie wpędzać do podobnej celi w naszej głowie?

Czytaj dalej „#Nie lubię poniedziałku: Buntownik bez powodu”

#Nie lubię poniedziałku: Żyć jak cyfrowy nomada

Cyfrowy nomadyzm, często nazywany naturalną drogą ewolucji tele pracy to styl życia, który uwalnia od przywiązania do konkretnego miejsca. Daje możliwość częstych podróży i pracy zdalnej z każdego miejsca na Ziemii. Niegdyś postrzegany jako egzotyczny i niedostępny, obecnie przeżywa prawdziwy rozkwit. Czy jest szansa, że załapie się do mainstreamu?

Czytaj dalej „#Nie lubię poniedziałku: Żyć jak cyfrowy nomada”

#Do poduszki: Miłość w czasach popkultury

-Ale po co nam ten filtr? Co Ty na rozmowę saute, na surową formę, bez ozdobników, ulepszaczy, znaków dymnych. Słowa prosto w serce. Umowa stoi?

-Brzmi nieźle, ale i niebezpiecznie. Bo co jak wyjdziemy ze swoich ról i się pogubimy lub zbliżymy na niebezpieczną odległość? Granie w otwarte karty to stąpanie po śliskim gruncie. Bliskość w jakiejkolwiek formie to raczej dziewicze tereny. Trochę taka partyzantka w świecie pozorów. Ale wiesz co? Wchodzę w to.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Miłość w czasach popkultury”

Sto lat, sto lat – podsumowanie roku blogowania

W czerwcu mija dokładnie rok odkąd opublikowałam swój pierwszy post na blog. Nie tak dawno pisałam o tym tak (czyt. Eksperyment blog) :

Mija już prawie 9 miesięcy od momentu, kiedy pewnego letniego wieczora przy lampce wina i jazzowych nutach założyłam konto na WordPress’ie i prawie na jednym oddechu napisałam dwa wpisy. W nocy zawsze wszystko się widzi w nieco jaśniejszych barwach, a jeszcze lepiej na lekkim rozluźniającym winnym rauszu, więc długo się nie zastanawiając wcisnęłam „Opublikuj” i poszłam spać. A rano złapałam się za głowę! Bo nagle zaczęły mnie dopadać wątpliwości – wpis był nieco osobisty i napędzany frustracjami ostatnich wydarzeń, więc obawiałam się krytyki i tego jak zostanie odebrany. Potem rekordowe kilkaset wyświetleń, pierwsze komentarze (na szczęście pozytywne) i zrobiło mi się po prostu miło. Postanowiłam kontynuować.

Co się zmieniło od tego czasu? Czy ten rok wniósł coś nowego? I wreszcie czy zamierzam dalej pisać? Chodźcie!

Czytaj dalej „Sto lat, sto lat – podsumowanie roku blogowania”