Before I die I want to… – czy życie na nas poczeka?

 

Od dziecka chodzimy jak zaprogramowani. Na nasze życie składa się pasmo kamieni milowych, które wyznaczają jego rytm. Dobre studia, kariera, w końcu tkz. dobrobyt – odpowiedni status materialny. Jednak coraz częściej czujemy pokusę, żeby przerwać ten łańcuch przewidywalnych zdarzeń. My, pokolenie Y, zorientowaliśmy się, że schemat wtłaczany nam do głów od najmłodszych lat nie do końca jest tym co intuicyjnie daje nam poczucie szczęścia, spełnienia. Zazwyczaj w głowie błąka się myśl niedająca spokoju – czy mogę przeżyć swoje życie w pełni nie rezygnując z budowania podwalin tkz. stabilnej przyszłości?

Obecnie panuje moda na natychmiastową gratyfikację, obsesyjny konsumpcjonizm, który często ma zastąpić nam wyimaginowane braki, wyrwy emocjonalne. Cytując Myslovitz, jak to z nami jest w końcu, mieć czy być? Ale do rzeczy. Chyba za bardzo przywykliśmy do tego, że to czego pragniemy zawsze jest na wyciągnięcie ręki. Musimy po to sięgnąć tu i teraz. Pseudokariery celebryckie, ludzi, którzy słyną z tego, że egzystują w przestrzeni wirtualnej i chętnie dzielą się swoim życiem prywatnym na własne życzenie realizując Big Brother. To podświadomie wysyła nam komunikat, że pieniądze mogą przychodzić bez wysiłku i w trybie natychmiastowym. Że nam się należy, bo jako pokolenie ’90 urodziliśmy się w dobrobycie zmiany systemowej. Ale chwila Eureki – tak naprawdę wielkie rzeczy osiąga się w pocie czoła i siłą determinacji, a nie mirror selfie na litość boską. A jeśli nawet się to komuś przydarzy to płynie na fali fejmu, aż w końcu kończy jako twarz rajstop i zostanie wyparty przez kolejną „gwiazdę” jednego sezonu. Tylko czy o taki finał chodzi?

Jestem zwolennikiem wyznaczania sobie priorytetów. Już dziś musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy bardziej zależy Ci na tym błyszczącym zegarku czy podróży do Azji? Trzeba sobie wyrobić nawyk oszczędzania i mądrego inwestowania. To nieprawda, że przy wzroście wypłaty jest się w stanie więcej odłożyć, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Na ekskluzywne knajpy, drogie ciuchy i tkz. bywanie w towarzystwie.

Niejeden stanął przed dylematem – rozwijać karierę czy rzucić wszystko w cholerę i jechać w przysłowiowe Bieszczady. Na początek wybij sobie z głowy myślenie, że odejście od schematu realizowania swojego życia stawia Cię na przegranej pozycji w wyścigu o dostatnie życie. Nie ma nic gorszego niż zajmowanie się czymś czego szczerze nienawidzisz, żeby kiedyś potem w tej nieokreślonej przyszłości móc korzystać z życia. A co jeśli tego potem nie będzie? Lub inaczej, na co Ci pieniądze, jeśli jesteś stetryczałym staruszkiem na krawędzi życia? Co Ci wtedy przychodzi z tych pieniędzy? Założę się, że odmawiając sobie „życia” przez tyle lat, nagle na starość wcale nie stanie się to tak oczywiste, że oto nadszedł czas na odrobinę szaleństwa (ci, którzy chcą się zmotywować do świadomego planowania swojej codzienności (i przyszłości), polecam pozycję „Fastlane Millionera” MJ DeMarco).

Więc jeśli czujesz, że potrzebujesz inspiracji, wypaliłeś się w pracy, zżera Cię frustracja – zrób sobie prezent w postaci przerwy „od życia”. Gwarantuję Ci, że taki gap year (i wcale nie musi być to pełny rok) to kropla w oceanie, a daje mnóstwo w zamian. Niektórzy lubią powtarzać, że to nie mijające lata się liczą, ale życie, które w nie tchniesz.

Dlatego bądź dla siebie dobry i żyj pełną piersią. Ostatecznie to co się wspomina z rozrzewnieniem to piękne miejsca, inspirujący ludzie, pochłaniająca bez reszty pasja.

Nie daj sobie wmówić, że życie poczeka. Jedyna pewna rzecz to tu i teraz.

pexels-photo-103127

 

7 myśli na temat “Before I die I want to… – czy życie na nas poczeka?

  1. Coś w tym wszystkim jest, często przypominam sobie cytat „Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy” i jeszcze drugi -słowa Dalajlamy „Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc.” I coś w tym wszystkim jest-gonimy za marzeniami zamiast realizować marzenia tu i teraz. Oczywiście pieniądze są ważne-ale czy wszystkie nasze pasje, marzenia, cele można przełożyć na pieniądze? Odkładane marzenia to już nie są marzenia, za 20 lat możemy być już zupełnie inni.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Najgorsze jest jeszcze porównywanie na zasadzie – ktoś jest w moim wieku albo młodszy i ma już to i tamto, osiągnął to i tamto a ja jeszcze nie. Tak jakby był idealny moment na to żeby wyjść za mąż, urodzić dziecko i napisać pracę dyplomową, a wszelkie odstępstwa od tej zasady to nic innego jak bycie gorszym. Tylko że nigdy nie wiadomo czy ta osoba, która teraz ma pracę, założyła rodzinę i niby jej się wiedzie jest szczęśliwa albo czy np. za kilka lat nie będzie bezdomna, a ta którą wszyscy mieli za przegrywa życiowego nie odniesie sukcesu. Masz rację, że ważne jest osobiste szczęście, a nie zewnętrzny sukces. Myślę, że przesadzanie w drugą stronę też nie jest do końca dobre. Całkowita beztroska jest dobra do czasu. Trzeba myśleć o przyszłości, ale nie jakby kosztem teraźniejszości. Tak jak mówisz, nie warto wszystkiego sobie odmawiać przez długie lata, żeby potem na starość móc zaznać luksusu. I przede wszystkim tak jak pisałam, starajmy się prześcignąć samych siebie, a nie innych, bo każdy z nas ma własne ambicje i ostatecznie liczy się tylko to czy my jako my czujemy się dobrze we własnej skórze. Mam nadzieję, że tobie wiedzie się dobrze i że się umówimy niebawem obgadać cały świat ;P

    Polubione przez 1 osoba

  3. Porównywanie siebie do innych jest najbardziej toksyczne! Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto według nas jest „lepszy”, więc po co tworzyć tą negatywną pętlę w głowie? Za bardzo weszło nam w krew narzekanie, więc dla odmiany może warto choć raz dziennie uświadomić sobie co dobrego dzieje się w naszym życiu i za co powinniśmy być wdzięczni. Żeby zaszczepić w głowie ten pozytywny schemat i po prostu żywić się dobrą energią na codzień. U mnie jak zwykle, raz pod górkę, raz z górki. Zapraszam do siebie jak masz ochotę 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s