Eksperyment „blog”

Pomysł, żeby założyć bloga chodził mi po głowie od kilku lat, ale zawsze było coś co mnie powstrzymywało przed faktycznym zakasaniem rękawów i wcieleniem pomysłu w życie. Problemów było na pęczki. Po pierwsze, nie mogłam się zdecydować na jedną tematykę, bo za nic w świecie nie chciałam się zamykać w szufladce „blog podróżniczy”, „blog lifestylowy” czy „blog specjalistyczny”. Po drugie, pomyślałam, że kto to będzie w sumie czytać? A jak powszechnie wiadomo nie ma nic bardziej demotywującego niż niemy czytelnik. Było jeszcze kilka argumentów na temat strony technicznej prowadzenia takiej strony czy znajdywania dobrych pomysłów na ciekawe wpisy. Finalnie, za sprawą jednego impulsu otworzyłam bloga (co było dużo prostsze niż myślałam), zaczęłam pisać i cóż, nie mogę już przestać. Pomyślałam, że zapytam Was o to czy Wy chociaż w najmniejszym stopniu mieliście frajdę z czytania moich pisarskich wybryków? Chodźcie!

Mija już prawie 9 miesięcy od momentu, kiedy pewnego letniego wieczora przy lampce wina i jazzowych nutach założyłam konto na WordPress’ie i prawie na jednym oddechu napisałam dwa wpisy. W nocy zawsze wszystko się widzi w nieco jaśniejszych barwach, a jeszcze lepiej na lekkim rozluźniającym winnym rauszu, więc długo się nie zastanawiając wcisnęłam „Opublikuj” i poszłam spać. A rano złapałam się za głowę! Bo nagle zaczęły mnie dopadać wątpliwości – wpis był nieco osobisty i napędzany frustracjami ostatnich wydarzeń, więc obawiałam się krytyki i tego jak zostanie odebrany. Potem rekordowe kilkaset wyświetleń, pierwsze komentarze (na szczęście pozytywne) i zrobiło mi się po prostu miło. Postanowiłam kontynuować.

Blog miał się stać moją prywatną przestrzenią w sieci, swoistym dziennikiem moich kilkumiesięcznych podróży i przemyśleń związanych z przerwą od normalnego życia na fali gap year. Właśnie dlatego zaserwowałam Wam garść reportaży z podróży do Grecji, Turcji, Egiptu i hiszpańskiego EL Camino, potem po powrocie starając się odnaleźć w polskiej, szarej rzeczywistości produkowałam motywacyjne wpisy (bo były to rzeczy, przez które sama przechodziłam), aż wreszcie dotarłam do punktu, w którym teraz jestem. Czyli gdzie?

Mimo usilnych prób przedłużenia sobie podróżniczych wypraw, życie zgotowało mi inny scenariusz. Przez najbliższy czas będę w Polsce starając się budować jakieś „fundamenty zawodowe”, a przede wszystkim zbierać fundusze. Na następne podróże (i wreszcie może tą dłuższą dookoła świata) i spełnienie tego największego marzenia – otworzenie biznesu, który pozwala pracować z każdego miejsca na Ziemii.

I tutaj pada pytanie  do Ciebie drogi czytelniku. Czytanie jakich tekstów sprawiało Ci najwięcej przyjemności? Lub czy jest coś co uważasz za marnotrastwo przestrzeni wirtualnej? Liczę na absolutną szczerość. Z mojej strony mogę powiedzieć, że jeśli chodzi o mięsistą treść to w najbliższym czasie będzie trochę postów o przedsiębiorczości, nowych trendach w środowisku start up i innowacjach. Nie byłabym sobą gdybym całkowicie porzuciła tematy dotyczące samorozwoju i motywacji, więc na pewno od czasu do czasu możecie się spodziewać takich wpisów. Podróże będą się zdarzać z mniejszą częstotliwością, więc pewnie teraz mając okazję wziąć pod lupę polską rzeczywistość i bieżące światowe rozgrywki polityczne, będę traktować blog jako ujście dla swoich frustracji i sarkastycznych spostrzeżeń.

Jak zwykle się rozpisałam, a miało być krótko i na temat. Co sprawiało Wam największą frajdę w czytaniu moich tekstów? Lub może macie jakieś typy na ulubione lub najbardziej denne wpisy? Jestem swoim największym krytykiem, więc możecie całkiem szczerze komentować 😉 Oddaję Wam głos!

pexels-photo-195364

6 myśli na temat “Eksperyment „blog”

  1. Odzew jak jasna holera. 😉

    Cięzko stwierdzić CO by się chciało czytać. Wiem JAK chciałbym czytać.
    Zeby było ciekawie, trochę żartobliwie, żebym mógł po lekturze jeszcze chwilę pomyśleć o temcie, na który napisałaś i żeby puenta była. Żebym mógł się zgodzić, lub nie. I żeby mnie to zmusiło do zajęcia swojego stanowiska. Najlepiej pisemnie.
    Nie lubię poradników, zwłaszcza takich motywacyjnych. Ale jeśli zaciekawią formą, to czemu nie. Przeczytam, ale nie miej złudzeń, nic nie zostanie w formie osadu. Nie zacznie kiełkować ziarenko. Nie lubię blogów podróżniczych z brzydkimi zdjęciami. Bo po co takie pisać? Trzy zdanka i cztery kiepskie zdjęcia. Fajnie jak blog z dalekich stron skrzy się niuansikami z opisami fragmentów życia. Fotografie też takie raczej z wycinkiem życia, niż pocztówkowkowe zdjęcia.
    Nie lubię blogów tematycznych, bo są nudne. Ileż można pisać o dużym palcu u swojej prawej nogi? Cudownie, że nie zdecydowałaś się na jeden temat. Bo blog żeby był ciekawy musi być jak tablica korkowa przy biurku. Ważny telefon, pocztówka od znajomych. magnes lodówkowy bestialsko przebity pinezką, wycinek z gazety. Rozkład zajęć, ważne notatki, przypominacze. Cokolwiek, co wydarzyło się nam, a nie sztucznemu bytowi, na który chcemy się stylizować. Kocham próby fabularne, zwłaszcza te udane. W blogach najbardziej nienawidzę nieciekawej opowieści. Musi być chemia, pomiędzy piszącym i czytającym. Ale to wyróżnia największych i o to jest najtrudniej.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Nie spodziewałam się tłumów w komentarzach (takie chyba początki blogowania) 🙂 Dziękuję za wskazówki! Porównanie do tablicy korkowej jak najbardziej trafne, bo w tym tkwi chyba sedno samego blogowania. Co do motywacyjnych wpisów – absolutnie nie chcę wchodzić w rolę coacha, którym nie jestem, a raczej jest to rezultat moich rozmyślań i próba choć częściowego rozwikłania dręczących znaków zapytania. A o podróżach najlepiej czyta się, gdy przemycają kawałek świata, o którym nie masz pojęcia, a zawsze byłeś go ciekawy. Więc nie mam aspiracji pisać przewodnika turystycznego, a jedynie snuć opowieści 🙂 Pozdrawiam!

      Polubione przez 2 ludzi

  2. hehe może czytelnicy są nieśmiali stąd mały odzew 🙂
    blogi tematyczne też są ok, ale zgadzam się z Kudłatym, że fajnie kiedy blog jest jak tablica korkowa – zapisane wszystko co nas aktualnie nurtuje, intryguje, denerwuje, raduje (ale rym się zrobił 🙂
    ktoś powiedział że najlepiej pisać o tym co by się samemu chciało przeczytać, co nas ciekawi.
    a czytelnicy sami się znajdą. i to jest prawda. piszmy co nam w duszy gra

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Szanuję twoją lekkość pióra i formę wypowiedzi gdyż jest ona przystępna zarówno dla ludzi, którzy nie myślą w danej chwili, jak i osób, które mawiają bardziej „wykwintnie”. Najważniejsze jest to, że łatwo czyta się twe wpisy i one ciekawią czytelnika a to wszak w blogowaniu najważniejsze, podobnież jak z tablicą korkową.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Naprawdę miło mi to słyszeć 🙂 To na czym mi zawsze najbardziej zależy to uchwycenie uwagi czytelnika, podzielenie się czymś ciekawym i kolokwialnie ujmując – „nie zabicie” postu ciężką lub rozlazłą formą wypowiedzi. Dziękuję, postaram się nie zawieść oczekiwań!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s