Być jak Kapuściński

Każde dziecko słyszy to pytanie choćby raz w życiu. Kim byś chciał zostać w przyszłości? Mi zawsze trudno było się zdecydować zanim udzieliłam konkretnej odpowiedzi. Będąc kilkulatką z zafascynowaniem obserwowałam panią z warzywniaka jak pieczołowicie pakuje warzywa i owoce oraz z podobnym namaszczeniem kładzie je na wadze, której mechanizm mnie zawsze fascynował (pamiętacie te stare wagi z odważnikami?). W wieku szkolnym dość zdecydowanie sprecyzowałam swoje zainteresowania w kierunku artystycznym – fantazjowałam o byciu piosenkarką lub aktorką, organizowałam mini tearzyk w domu, nagrywałam swoje piosenki na kasety. Lata wczesno-młodzieńcze to połykanie kryminałów Agaty Christie, książki o przygodach Pana Samochodzika i filmy Indiana Jones. Wtedy to mocno zapaliłam się do podróży i marzyłam, żeby kiedyś sama stać się bohaterką takiej przygody (i do dzisiaj mi to zostało). Ale jest jedna rzecz, która towarzyszyła mi odkąd pamiętam, ale była zawsze na tyle niewidoczna, że traktowałam ją jako czynność bezwarunkową – jest to przelewanie swoich emocji, przeżyć na papier. I chyba właśnie te dwa zamiłowania – głód przygód i miłość do pisania sprawiły, że zakochałam się w literaturze Kapuścińskiego nazywanym cesarzem reportażu.

Pamiętam, że jakoś w wieku 12 lat wpadła mi w ręce książka Kapuścińskiego całkiem przypadkiem. Spędzałam wtedy wakacje u ciotki i z nudów zaczęłam analizować zawartość jej biblioteczki. Heban zwrócił moją uwagę ze względu na ciekawą okładkę, która przedstawiała maskę afrykańską z dość złowieszczym wyrazem twarzy. Zaintrygowana otworzyłam pierwszą stronę i zaczęłam czytać. I tak to się zaczęło. Połykałam jedną książkę za drugą. Czytając jego reportaże miałam wrażenie, że autor wciąga mnie do powieści, sadza na siedzeniu pasażera i razem wyruszamy jeepem w niesamowitą podróż na Czarny Ląd. W czasach kiedy przekroczenie granicy było czymś eksluzywnym i stosunkowo niedostępnym dla przeciętnego Kowalskiego (jestem rocznikiem 91′) , reportaże Kapuścińskiego były dla mnie oknem na świat.

Do dziś Kapuściński jest dla mnie ogromnym autorytetem. W czasach PRL’u, kiedy wyjeżdżający za granicę dziennikarze byli z miejsca traktowani jako potencjalni informatorzy, decydował się podróżować w miejsca bardzo egzotyczne, w których szalała wojna i krwawa rewolucja. Jego dociekliwość, zmysł obserwacji i wrodzona ciekawość sprawiały, że teksty wychodzące z jego ręki dosłownie ożywały w wyobraźni czytającego, dzięki plastycznym opisom. Tekst płynący wartką akcją nie tylko obfitował w  wiele informacji na temat polityki, życia społecznego, ale zaciekawiał formą powieści.

Gdyby teraz ktoś zadał mi to samo pytanie: kim byś chciała zostać w przyszłości to odpowiedź byłaby jedna – reportażystą na miarę Kapuścińskiego. Ale jako, że tak samo jak Wy żyję w dość trudnej rzeczywistości, która każe płacić za swoje marzenia wzmożoną pracą i uporem, swoje teksty na razie produkuję w zaciszu swojej wirtualnej przestrzeni na blogu.

to-write-1700787_1280

A dla tych, którzy nie są na bieżąco to zapraszam do tekstów z moich ostatnich podróży do Turcji i Egiptu:

Egyptians do it better czyli dlaczego nie raz omal nie umarłam ze strachu
Od Nassera do Sadata. Czyli jak polityka lat 60 i 80 ukształtowała dzisiejszy Egipt?
Miasto śmieci. Czyli jak Zabbaleen oczyszczają Kair
50 twarzy Egiptu czyli kolaż ciekawostek
Co z tą Turcją?
Fark Etmez!* Przewodnik po labiryncie tureckiej codzienności. Część 1.
W krainie minaretów czyli przewodnik po tureckiej codzienności. Część 2.

10 myśli na temat “Być jak Kapuściński

      1. Oczywiście, polecam przeczytać. Tylko, że ja płakałem ponieważ w trakcie czytania rozsypywał się mój obraz Kapuścińskiego- bohatera. Już nigdy nie spojrzysz na jego książki tak samo po przeczytaniu tej biografii.

        Polubione przez 1 osoba

  1. Słyszałam sprzeczne opinie na temat tej książki. Jedni mówią to samo co Ty, a inni znowu dodają, że mimo tego, że na jego nieposzlakowanej dotąd opinii pojawia się rysa to zyskuje on na autentyczności jako człowiek. Mimo tego wszystkiego co kryło jego życie prywatne, na pewno nie można odmówić mu ogromnego talentu. Tak samo było ze Stevem Jobsem. Ale chętnie sięgnę po książkę, żeby przekonać się do czego tak naprawdę się odnosisz 🙂

    Polubienie

  2. Trzymam kciuki:) I zawsze wierzę w ludzi z pasją, a Ty ją w sobie masz!… Co do Pani z warzywniaka to też byłam nią zafascynowana, a szczególnie rękawiczkami bez palców kiedy wybierała warzywa;). Teatrzyki też uwielbiałam i Pana Samochodzika:)

    Polubione przez 1 osoba

  3. Pan Samochodzik to też moje dzieciństwo 🙂 Chyba mnie zaciekawiłaś, może przeczytam coś K. bo nazwisko obija się o uszy co jakiś czas. U mnie zamiast Christie była Chmielewska. Nie wiem jak teraz, ale niegdyś lubiłam jej kryminały.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s