10 wymówek, które usłyszysz od malkontenta

Znacie ten typ ludzi, którzy zawsze znajdą sposób, żeby zgasić Wasz entuzjazm i sprowadzić na ziemię? Tacy co zawsze znajdą dziurę w całym i powód do narzekania? Poniżej kilka najbardziej powszechnych tekstów, które udało mi się usłyszeć. I coś co  już dawno chciałam takim ludziom odpowiedzieć.

  1. A co jeśli mi się nie uda i zostanę na lodzie sam jak palec? Przecież to droga jednokierunkowa, nie ma już odwrotu. A co jeśli ta przysłowiowa rewolucja zrobi w Twoim życiu gruntowne porządki: oczyści z ludzi, którzy tylko zaśmiecają Twoją przestrzeń życiową i podcinają skrzydła oraz otworzy Twoje oczy na to czy wykonywanie pracy, której oddajesz taki kawał swojego życia ma jakiś sens.
  2. Przecież i tak prędzej czy później dotrę do momentu, w którym wszystko stanie się rutyną, więc po co kombinować bez sensu? No właśnie po co robić ten wysiłek skoro i tak w ostatecznym rozrachunku poziom zainteresowania czy zapału spada i wracamy do punktu zero? No a czy nie chodzi o to, żeby właśnie nigdy nie dopuścić do przejścia przez ten próg wypalenia? Żeby trzymać rękę na pulsie, w odpowiednim momencie zrobić mały zwrot i przywrócić intensywność?
  3. Tkwię w związku, który mnie frustruję, ale chyba lepsze mniejsze zło niż następny kot w worku, który może okazać się jeszcze większym niewypałem? To jest chyba już kwestia priorytetów w relacji: czy zależy nam na kimś kto nas uzupełnia i pomaga się rozwijać czy raczej chodzi o towarzysza do oglądania seriali i kogoś na kim można odreagować swoje niepowodzenia lub obwinić za nieciekawe życie. Lub może kogoś kto będzie naszą ucieczką od staropanieństwa i uszczypliwych uwag rodziny co do statusu cywilnego. Ty wybieraj.
  4. Urodziłem się w niewłaściwym miejscu i czasie. Los zdecydowanie poskąpił mi farta i wszystko przychodzi mi z trudem. No to chyba remedium jest jedne – żeby dojść tam, gdzie sobie zamierzyłeś musisz włożyć trzy razy więcej wysiłku niż inni. Możliwe, ale niesprawiedliwe? A kto powiedział, że będzie łatwo?
  5. Jestem już za stary, za dużo szans przegapiłem, z raz obranej drogi nie można się cofnąć. A czy ktoś określił kiedy jest najwłaściwszy moment na zmiany lub przeformułowanie ścieżki życiowej? Nie jesteś drzewem, które zapuściwszy korzenie jest skazane na to, żeby tkwić w jednym miejscu na amen. Na początek rusz się z kanapy i wyłącz telewizor.
  6. Temu się udało, bo ma znajomości, a już na pewno zabrał się za jakiś szemrany interes, bo przecież normalnym ludziom tak łatwo pieniądze i sukces nie przychodzą. A po co w ogóle porównujesz się z innymi i jeszcze traktujesz ich jako wymówkę do tego, żeby nie robić nic ze sobą? Jeśli już chcesz w jakiś sposób się odwołać do innych to może przyjrzyj się bliżej temu sukcesowi i zobacz jakieś prawidłowości, które pomogą Ci ten sukces powtórzyć.
  7. Wśród moich znajomych wszyscy czują się wypaleni pracą, którą wykonują i żyją od weekendu do weekendu, więc chyba nie jestem w swoim nieszczęściu osamotniony? Czyli jeśli po kolana tkwisz w gównie, ale nie sam to jest Ci raźniej się w nim taplać? Nie od dziś wiadomo, że dużo łatwiej tkwić w beznadziejnej sytuacji w grupie niż wyjść samemu przed szereg i przekonać się jak jest po drugiej stronie lustra, ale czy nie będzie Cię zżerać zwykła ciekawość co by było gdybyś jednak postanowił to zrobić?
  8. Raz zaryzykowałem i się cholernie sparzyłem. W ostateczności potrzebowałem mnóstwo czasu, żeby się pozbierać i czułem się dużo gorzej zanim postanowiłem w ogóle spróbować. A czy czegoś Cię to doświadczenie nie nauczyło? Może właśnie ta kręta droga przez szereg pomyłek pozwoli w końcu Ci dojść do miejsca, w którym poczujesz się jak ryba w wodzie? Zgodnie z maksymą: „to be old and wise, you must first be young and stupid”.
  9. Eksperymentowanie ze swoim życiem niesie ze sobą za dużo ryzyka, szczególnie jeśli  masz kredyt na mieszkanie i musisz być już odpowiedzialny nie tylko za siebie, ale też rodzinę, którą masz na utrzymaniu. Jestem w stanie to zrozumieć, naprawdę. Ale wtedy zamiast stawiać wszystko va bank, może spróbuj metody małych kroków? Stwórz bezpieczną przestrzeń, gdzie możesz cegiełka po cegiełce budować coś co poprawi jakość Twojego życia. Bo chyba szczęśliwy Ty to szczęśliwa żona/mąż i rodzina?
  10. Tak mało mam radości z życia. Zapieprzam po 10 godzin dziennie w pracy, czasami na weekendach. I jeszcze mam się wysilić, żeby inwestować swój już dawno okrojony czas wolny na coś co nie daje żadnej gwarancji powodzenia? A jeśli wszystko co wartościowe spadałoby nam jak manna z nieba całkiem za darmo to czy faktycznie bylibyśmy w stanie to w taki sam sposób docenić? Bo czy nie jest tak, że przeszkody do osiągnięcia celu są tylko po to, żeby sprawdzić jak bardzo Ci zależy i jak bardzo przekonany jesteś do określonej drogi? Bo nie wystarczy, że powiesz, że coś chcesz mieć, to zawsze wiąże się z tym jak wiele jesteś w stanie poświęcić, żeby to zdobyć.

pexels-photo-136412

A Wy dodalibiście jeszcze coś do listy?

9 myśli na temat “10 wymówek, które usłyszysz od malkontenta

  1. Nie wiem dlaczego tak jest, ale wiele osób ma dziką satysfakcję kiedy powinie nam się noga, kiedy przestajemy w siebie wierzyć, kiedy zwyczajnie to o czym marzymy nam się nie udaje. Nie rozumiem czasem tej cechy ludzkiej natury… grunt to robić swoje i nie przejmować się zbytnio opinią innych, chyba, że jest życzliwa i pomocna. Bardzo fajny tekst:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie tylko polska, w niemieckim jest słowo Schadenfreude, co oznacza radość z cudzych niepowodzeń.
      Nieraz właśnie trudne sytuacje nas hartują i wtedy zdobywamy się na wysiłek, którego nie umieliśmy sobie wyobrazić kiedy nasze życie było łatwe i przyjemne.
      Trzeba pamiętać, że moc w słabości się doskonali.

      Polubione przez 2 ludzi

  2. Ja to nawet nie potrzebuję mieć znajomych żeby coś takiego słyszeć. Cały czas bębni w głowie nie uda się na pewno, nie ryzykuj i wszystkie 10 punktów, które wymieniłaś. Wątpliwości co do karuzeli, w której mam okazję cały czas jeździć, nasilają się zwłaszcza w okresie zimowym. A potem przychodzi wiosna i karuzela zwalnia, aby się w końcu gdzieś w lecie, w trakcie urlopu, na chwilę się zatrzymać. Potem przychodzi wrzesień kiedy to na powrót kołowrotek razem ze szkołą dzieci startuje.
    Każdego dopada przygnębienie. Im mniej słońca, tym zniechęcenie jest większe. Oczywiście jeśli zdamy sobie sprawę, że jeździmy na paru karuzelach (tygodniowa, roczna i życiowa) na raz, kiedy uderza nas poczucie, że wszystko już było, a nasze szamotanie zamiast luzować zaciska tylko więzy, przygnębienie jest tym większe. Ale nie mozna się teraz poddać,. Nie w środku zimy. ABY DO WIOSNY!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Zdecydowanie mogę podpisać się pod tym co napisałeś. Mimo ogromnych chęci i determinacji, często dopadają mnie też wątpliwości i zniechęcenie. Wszystkie teksty, które wychodzą z mojej ręki są też swojego rodzaju samopomocą, czymś co ma mnie jednak zagrzać do walki z samą sobą. Więc sprawdza się tu maksyma: szewc bez butów chodzi, niestety nie posiadłam jeszcze takich pokładów motywacji, żeby każdego dnia budzić się zwycięzcą. Każdy nowy dzień to walka o siebie i wartościowe życie. Ale myślę, że bardziej liczy się to jak kończysz, a nie zaczynasz, więc warto próbować do skutku. Też niestety cierpię na niedobór słońca i szukam sposobów, żeby nie dać się zimowej chandrze. Byle przetrwać do wiosny!

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s