Dlaczego nigdy nie osiągniesz spektakularnego sukcesu?

Pozwól, że zadam Ci kilka pytań. Czy codziennie jak rano wstajesz do pracy to spoglądasz na swoje odbicie w lustrze i myślisz: tak, jestem teraz w miejscu, w którym chcę być? Czy często budzisz się w środku nocy, bo przyszedł Ci do głowy nowy pomysł/inspiracja i z tego podekscytowania od razu siadasz do pracy? Czy czasami praca pochłania Cię do tego stopnia, że z miłą chęcią rezygnujesz z wyjścia na piwo lub imprezę, żeby w pełni poświęcić się zadaniu? Czy wykonywanie Twojej pracy sprawia Ci faktyczną przyjemność i poczucie satysfakcji? Czy czujesz, że wykorzystujesz swój potencjał w pełni i działasz na pełnych obrotach? Jeśli na żadne z tych pytań nie odpowiedziałeś twierdząco to niestety finał jest jeden: nie jesteś nawet o krok bliżej do tego, żeby zrobić spektakularną karierę. Sceptycy zapytają: a czemuż to? Bo brakuje Ci kluczowego składnika: PASJI.

W naszej rzeczywistości panuje kult wielozadaniowości i powrotu do ideału człowieka renesansu, dbanie o samorozwój i dobrą kondycję fizyczną. Po kolei zbieramy laury na Najlepszego Pracownika, Najlepszego Rodzica, Najlepszą gospodynię domową, dlaczego nie zabiegamy o ten najważniejszy tytuł: Spełnionego zawodowo człowieka?

Dobrze wiem jak to jest stanąć przed dylematem pracy poniżej naszych możliwośći, a pozostaniem całkowicie w życiowym rozkroku bez środków do życia. Wtedy nikt się nie zastanawia czy praca faktycznie stanie się pasją tylko bierze co jest, bo trzeba się utrzymać. I ja to w pełni rozumiem, ale patrzę na to raczej jako na sytuację przejściową. Doświadczenie, które daje nam jakąs lekcję lub po prostu zmusza do intensywniejszego poszukiwania lepszej oferty pracy. Bo nie ma czegoś takiego jak czas stracony. Ale czy fakt chwilowego utknięcia w pracy, która A – Cię frustruje, B – nie wnosi żadnej wartości dodanej, C – sprawia, że osiadasz na laurach dryfując na bezpiecznych wodach przeciętności, zwalnia Cię z obowiązku pięlęgnowania lub usilnego szukania dziedziny, która może Cię pasjonować i sprawić, że staniesz się najlepszą wersją siebie? Po stokroć – NIE!

Już widzę Twój pobłażliwy uśmiech człowieka, który przeżył wszelkie życiowe znoje i teorie o pracy, która jest Twoją pasją wkłada między bajki. Założę się, że teraz w Twojej głowie namnożyło się mnóstwo kontrargumentów, a w moim rozumieniu wymówek na to, że to co mówię jest marzeniem ściętej głowy. Bo nie ważne ile razy obejrzysz motywacyjne przemówienie Steve’a Jobsa na Uniwersytecie Stanford (dla niewtajemniczonych polecam odrobić lekcję: klik) czy nawet poznasz osoby w Twoim najbliższym otoczeniu, które utrzymują się ze swojej pasji to i tak finalnie stwierdzisz rzecz następującą:

A) Ludziom, którzy utrzymują się ze swojej pasji po prostu się poszczęściło. Więc ja też będę sobie stał, gdzie stoję i może mnie to szczęście też spotka. A jeśli nawet nie to przecież nie będę jedyny, który jest skazany na przeciętność? Wystarczy jak będę ciężko pracował i dorobię się dobrej kariery. Bo ten wspaniały sukces przecież nie jest każdemu pisany.

B) Tak, istnieją ludzie tacy jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, ale oni przecież są geniuszami swoich dziedzin! Może będąc dzieckiem byłem w czymś dobry, ale teraz zaniedbałem swoją pasję i jest już za późno.

C) Mam dzieci. Przecież nie mogę fantazjować sobie o wspaniałej karierze kosztem swoich latorośli? To im należy się cała uwaga i wysiłek, żeby chociaż one mogły zrealizować marzenia, których ja nie mogłem zrealizować. A może po prostu nie miałeś odwagi, żeby chociaż spróbować? I gdy kiedyś Twoje dziecko zapyta Cię: dlaczego nie podążyłeś tamtą drogą Mamo, Tato? Przecież tak dobry w tym jesteś. I co wtedy odpowiesz? Miałem kiedyś marzenie, ale… Ty się dziecko pojawiłeś na świecie? Czy może zdecydowanie lepiej wygląda scenariusz sytuacji, gdy kiedyś dziecko opowie Ci o swoim marzeniu, a  Ty będziesz w stanie mu odpowiedzieć: tak, synu/ córko. Idź za tym marzeniem w zaparte dokładnie tak jak ja to zrobiłem!

pexels-photo-246521

Bo problem nie tkwi w tym, że tej pasji jeszcze nie masz, ale w tym, że dawno jej przestałeś szukać. Teraz może poczujesz małe ukłucie wyrzutów sumienia i powiesz: „Ale przecież mam zainteresowania. O!”. To wspaniale, że je masz, ale Twój stosunek do nich jest tak samo ambiwalentny i bezpiecznie oziębły jak do kwestii tego co jadłeś na śniadanie rok temu. PASJA to nie to samo co ZAINTERESOWANIE. Pasja jest tym co angażuje Cię w pełni i sprawia, że stajesz się najlepszą wersją siebie. Jest to coś co kochasz i jesteś w stanie wiele poświęcić dla tego. O tak, sporo to kosztuje: dużo uporu, determinacji, cierpliwości, dyscypliny, gotowości na poniesienie porażki, a wszystko dlatego, że po prostu to kochasz! Bo chyba nikt nie jest w stanie wyobrazić sytuacji, w której oświadczając się osobie mówisz: „Wyjdź za mnie. Jesteś taka interesująca”. Tak samo jest w przypadku, gdy próbujesz z uporem maniaka mi wmówić jak zainteresowanie wspaniale zastępuje Ci pasję.

Ale wiesz co? To faktycznie nie ma sensu. Bo przecież zanim nawet skończysz czytać ten tekst w głowie namnoży Cię się następny tuzin wymówek na to, żeby trzymać się dobrej, bezpiecznej kariery. A może po prostu nie jesteś gotowy na to, żeby się ośmieszyć, wyjść przed szereg, po to tylko, żeby się przekonać, że jest za trudno, za ciężko. Ale nie martw się, faktycznie nie musisz osiągnąć spektakularnego sukcesu.

Z drugiej strony: a może by tak spróbować? No właśnie. Wybór należy do Ciebie.

Ktoś tu się ze mną zgadza? 😉 Ciekawa jestem Waszych opinii.

11 myśli na temat “Dlaczego nigdy nie osiągniesz spektakularnego sukcesu?

  1. W jakiś sposób lubię swoją pracę, może nie codziennie i nie w każdej sytuacji, ale są momenty, że jest całkiem ciekawie. Nie nazwałabym jej jednak pasją, za to w domu uwielbiam malować, czytać o obrazach, o sztuce, o nowych technikach…nie wiem czy to wystarczające aby użyć słowa pasja, ale jeśli jest coś co przenosi mnie gdzie indziej i dzięki czemu czuję się szczęśliwa to to jest właśnie to:). Być może w pracy nigdy nie osiągnę spektakularnego sukcesu, być może będę ją zawsze po prostu dobrze wykonywać, ale może sprawdzę się w czymś innym, może będę dobrą mamą, dobrym przyjacielem na gorsze dni, dobrym ogrodnikiem bo kocham kwiaty czy takie sukcesy się nie liczą:)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Przede wszystkim dziękuję za komentarz! Prowokacyjny ton mojego posta miał służyć jako swego rodzaju „kij w mrowisko”, żeby pobudzić innych do dyskusji na ten temat. Nawiązując też do artykułów, które mi podesłałaś, absolutnie zgadzam się z nimi. To co chciałam przekazać w swoim poście to fakt, że wiele ludzi godzi się na wykonywanie „odtwórczej”pracy, która w żaden sposób ich nie rozwija i w miarę jak ta frustracja rośnie, coraz mniej ma się sił i entuzjazmu na to, żeby pielęgnować swoje PASJE – czyli coś co niekoniecznie zawsze staje się sposobem na życie (lub czymś co zapewnia finansowy byt), ale zawsze służy jako dobra, twórcza, budująca odskocznia, która (jak to sama opisałaś) sprawia Ci dużo radości i pozwala na chwilę odciąć od rzeczywistości. Głęboko wierzę, że ludzie, którzy nie przestają szukać swojej pasji lub ją świadomie pięlęgnują mają większą szansę na to, żeby ten sam entuzjazm i motywację przenieść na każdy grunt życia codziennego czy to relacji międzyludzkich czy zawodowy 🙂

      Polubienie

    1. Ciekawy punkt widzenia 🙂 Ale nawiązując do mojego komentarza powyżej, nie sądzę, że mój punkt widzenia i ten wspomniany w artykułach się wykluczał. Chodziło mi bardziej o to, żebyśmy nie rezygnowali ze składnika, który sprawia, że stajemy się bardziej twórczy i zwyczajnie szczęśliwi 🙂 Nie zawsze idzie to w parze z proporcjonalnie wysokim wynagrodzeniem finansowym, ale wartość dodana pasji może procentować w większej efektywności i kreatywności w zwyczajnej pracy na codzień 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Często o tym myślę. O tym, by mieć coś fajnego, pewną odskocznię od codzienności, coś dla siebie i żeby to było dobre. Ciężko jest mi powiedzieć, że mam talent, ale łatwiej jest mi się przyznać, że jeśli go miałem, to go zaniedbałem. A talent to coś, co nam pomaga w rozwijaniu pasji.
    Spoglądam tak czasem na ludzi i jest mi przykro, gdy (nawet biorąc poprawkę na to, że ich dobrze nie znam) widzę, że oni pasji nie mają. Że nie mają swojego bzika.

    Powiedz… pamiętałaś o pasjach, gdy musiałaś brać to co jest? „W życiowym rozkroku gdy musiałaś się za coś utrzymać”? 🙂 Czy przypomniałaś sobie o nich, dopiero gdy już niebo było niebieskie nad Twoją głową?

    Dobra, to tylko prowokacja 😛

    Ja do swoich pasji powróciłem po latach, gdy byłem w najgłębszych odmętach czarnej dupy. Przyświecały mi wtedy drogę do wyjścia i nie pozwalały zatracić się w czeluściach gómna*. Wtedy zrozumiałem, jak bardzo opuściłem się z nimi. Uznałem to za stratę czasu. Tak więc nie zgadzam się z Tobą, że nie ma czegoś takiego jak stracony czas.
    Bo jest.

    A tak poza tym, to zgoda.

    PS.
    Mój starszy kolega z pracy uważa że jak ktoś ma odnieść sukces, to musi to zrobić przed 28 rokiem życia. Za przykład podaje m.in Einsteina. Ja się z nim zgadzam. Patrząc przez pryzmat swojego dwudziestodziewięcioletniego życia, największy „sukces” (ogólny, partnerski, zawodowy, towarzyski, samo rozwojowy i jaki tam jeszcze można sobie wyobrazić) odnosiłem gdzieś koło 26 roku życia. Widziałem przed sobą i moimi bliskimi jeszcze dużą perspektywę. Wtedy to całkowicie zmieniłem kierunek działania. Popełniłem błąd. Od tamtej pory nie widzę już takich możliwości. Czy jeszcze kiedyś będą? Tego nie wiem. W pasji jednak pokładam nadzieję na to, że jedynie nie zwariuję, a nie odniosę sukces.

    Polubione przez 1 osoba

  3. A co jeśli bym Ci powiedziała, że sam pomysł na bloga i powrót do pisania po długiej przerwie to właśnie wynik tego, że niedawno temu znalazłam się na zakręcie (osobistym i zawodowym), a co więcej w stanie czarnej dupy dalej się znajduję chociaż na to piękne, rozgwieżdżone niebo nadal usilnie pracuję i widać jakieś przebłyski niebieskiego? 🙂 Więc w pewnym stopniu mogę się utożsamić z tym o czym napisałeś, że to właśnie ten trudny okres uświadomił Ci to co tak naprawdę kochałeś robić i bardzo zaniedbałeś. A czas stracony jest wtedy, kiedy nie wyciągasz żadnej lekcji z tych bezsensownych/bolesnych doświadczeń, a może nawet dalej z uporem maniaka te błędne decyzje powielasz. To wtedy faktycznie jest bez sensu.

    Co do przeistoczenia pasji w pracę – może na moje optymistyczne podejście w tym zakresie wpływa fakt, że dalej znajduję się przed tym magicznym progiem 28 roku życia, który określiłeś jako ostateczny deadline na sukces 😀 Ale ja się niekoniecznie zgadzam, potem dalej jest to możliwe, ale wymaga po prostu większych poświęceń, życiowych manewrów i zwyczajnych „jaj”, żeby rzucić się na głęboką wodę. Ale finalnie faktycznie może się też zdarzyć, że los nie sprzyja spienięrzeniu tej pasji.

    Ale głównie to co chciałam przekazać przez swój tekst to fakt, że pasja jest motorem napędowym naszego życia, pobudza kreatywność, pomaga nam się rozwijać, a przede wszystkim sprawia cholerną przyjemność i satysfakcję. Więc kto o zdrowych zmysłach by z tego rezygnował?

    Polubione przez 1 osoba

  4. Co do pierwszego akapitu, nawet nie wiesz, jak bardzo chciałem coś takiego przeczytać i jaką radość sprawia mi taki zbieg okoliczności. Chichot losu. Imponuje mi Twoja postawa.

    Przy okazji przypomniałaś mi, że panowie na których powołujesz się w tekście (ci z Doliny Krzemowej) oprócz spektakularnego sukcesu znani są z tego, że nie są jego wyłącznymi ojcami. Wszystkich łączy to, że zanim coś osiągnęli, w sposób nieprzejrzysty wychujali niektórych swoich kolegów. Więc jak już wspominasz o jajach, to tym panom czegoś chyba zabrakło.

    Zgadzam się z ostatnim akapitem. Pytanie w nim zawarte jest retoryczne, więc czuję się zwolniony od udzielania odpowiedzi.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Cieszę się, że moja droga może kogoś inspirować.

      A co do gwiazd z Doliny Krzemowej – nie nawiązywałam tutaj konkretnie do tego jak udało im się dojść do sukcesu, a raczej chodziło mi o to konkretne przemówienie Jobsa, które jak dla mnie jest majsterczykiem oratorskim, a siły charyzmy mu też nie można odmówić.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s