50 twarzy Egiptu czyli kolaż ciekawostek

Egipt to rzeczywistość pełna społecznych konwenansów i reguł gry, których trzeba się trzymać. Reguł, których zasadności nikt nie podważa, bo tempo życia jest szybkie, a reguły mnożą się z szybkością światła. Ten początkowo nieprzyjemny chaos nagle zaczyna tworzyć jakąś całkiem logiczną całość i pozostawia miejsce na puszczenie wodzy fantazji, by żyć w zgodzie z własną intuicją wedle zasady: wszystko co ułatwia życie codziennie jest jak najbardziej wskazane. I to jest piękno tego kraju, ta spontaniczność i intuicyjne podejście w radzeniu sobie z życiem codziennym.

download-5Lotnisko. Trzecia nad ranem. Dwanaście godzin lotu daje o sobie znać, gdy taszcząc bagaż podręczny i ciągnąc walizkę za sobą niczym skazaniec poruszam się za tłumem, żeby dotrzeć do miejsca, gdzie oficjalnie dostanę przepustkę do egipskiego raju. Po kilku pomyłkowych decyzjach w końcu zostaje oddelegowana do okienka, które wygląda jak to z kantoru wymiany walut. Podchodzę, ładnie się uśmiecham, podaję pasport i 25 USD, by finalnie otrzymać całkiem ładną naklejkę-wizę. Moja przygoda się zaczyna.

img-20160909-wa0038Pierwsza rzecz, która mnie zaskakuje to fakt, że odwiedzający czyli wszyscy Ci, którzy nie mają innego interesu bycia na lotnisku poza odbieraniem rodziny, nocowaniem, błąkaniem się bez celu, nie mają zwyczajnie wstępu na teren lotniska. Jest to dość rozsądne rozwiązanie, jako że motywowane jest kwestiami bezpieczeństwa. Na szczęście tuż po wyjściu z lotniska, zostaję odebrana przez znajomego i ruszamy w trasę prosto do… domu? O nie, kochani, Kair to miasto, które nigdy nie śpi, więc aby przełamać pierwsze lody z miastem, postanawiam się dać porwać magii wieczoru i ląduję w sklepie z owocami? Mhm będąc bardziej precyzyjną, parkujemy naprzeciwko co jak mi się wydaje na początku zwyczajnym warzywniakiem, ale po chwili już wiem, że w tym miejscu będę stałym bywalcem. Dlaczego? Bo dostaję świeży sok z granatu w szklanym kubku z rurką i to bez wychodzenia z samochodu. To się nazywa luksus. I dotyczy to większości lokalnych miejsc z jedzeniem, gdzie kelnera przywołuje się trąbieniem klaksonu, składa zamówienie i posiłek dosłownie „przychodzi” sam do samochodu. A żeby rozbudzić jeszcze bardziej Waszą wyobraźnię, dokładanie ten sam precedens odbywa się przy zamawianiu sheeshy 🙂

Jeśli wynajmujesz pokój lub mieszkanie w Egipcie to wiedz, że zdradza to fakt, że jesteś obcokrajowcem. Dlaczego? Bo tutaj koncept wynajmu nie funkcjonuje w światopoglądzie lokalnych mieszkańców. Zazwyczaj młodzi mieszkają z rodzinami do momentu założenia swojej własnej rodziny i wtedy idą na przysłowiowe ponad 150 metrowe swoje. Bo tutaj dom to coś więcej niż cztery ściany, gdzie okazjonalnie się bywa, żeby zjeść i zregenerować siły przed kolejnym dniem pracy.  Wielkość mieszkania ma ogromne znaczenie i nawet w przypadku, gdy jedna osoba je wynajmuje to punkt startowy to ponad 100 m2. Kolejną kwestią jest małżeństwo. Jest to swojego rodzaju inwestycja, która pociąga za sobą duże obciążenie finansowe – pan młody już na starcie powinien zapewnić dom lub co najmniej mieszkanie dla nowo założonej rodziny, a panna młoda je urządzić. To wszystko sprawia, że temat małżeństwa dla niektórych mężczyzn pozostaje poza sferą marzeń, gdyż duża część społeczeństwa żyje na granicy ubóstwa.

Często zastanawiał mnie jeden fakt. Dlaczego w toaletach zawsze jest obecna pani podająca mi papier do wytarcia rąk lub na ulicy pan chętnie szukający miejsca parkingowego dla samochodu czy pan pakujący zakupy w sklepie z tak dużą gorliwością i chęcią. Po jakimś czasie odkryłam, że jest to aspekt mocno kulturowy częściowy związany z islamem, a nosi on nazwę bakszysz (dosłownie oznacza to podziel się z bliźnim) tj. swego rodzaju jałmużna/napiwek, gdzie w nieco zawoalowany sposób dzieli się swoimi dochodami z biednymi za symboliczną pomoc. Gest miły, ale trzeba mieć dobre wyczucie, żeby nie dać się wykorzystać. Przykładowo, osobiście byłam świadkiem sytuacji, gdzie pan rościł sobie prawo do napiwku za „pilnowanie samochodu” zaparkowanego zwyczajnie na ulicy poza jakąkolwiek strefą parkingową.

Kwestia przemieszczania się po mieście pozostaje dla mnie w dalszym ciągu grą sudoku. Pierwszą barierą jest język, a przede wszystkim alfabet arabski, którego nieznajomość sprawia, że już na wstępnie jestem na straconej pozycji – bo jak wybrać właściwy autobus nie będąc w stanie odczytać nawet kierunku jazdy autobusu. Jedyną rzeczą, która jest tak samo wygodna jak i irytująca jest fakt braku istnienia przystanków. A będąc bardziej precyzyjną, przystanek jest tam, gdzie aktualnie stoisz i wystarczy jeden ruch ręką, żeby rozpędzony autobus zatrzymał się tuż przed Tobą. Druga sprawa to kwestia bezpieczeństwa. Oprócz standardowych środków komunikacji tj. autobus, metro, taksówka wyróżnia się taką bestię jak mikrobus. Czyli pojazd typu minibus, który jest w stanie pomieścić taką liczbę pasażerów jaka tylko wpadnie Ci do głowy. I zawiezie Cię w każdy najbardziej zagmatwany zakątek miasta. Problem tylko polega na tym, że nie ważne jak bardzo chciałabym wtopić się w tłum w środku to moje blade lico dosłownie świeci i przyciąga uwagę. A mimo tego, że zdarzają się naprawdę miłe, serdeczne gesty ze strony kobiet to istnieje też druga strona medalu – mało przyjemne komentarze ze strony mężczyzn, próby zrobienia sobie selfie czy wyłudzenia numeru telefonu lub próby zbliżenia się, żeby się upewnić czy ja naprawdę jestem prawdziwa. Taksówki to kolejne wyzwanie. Zazwyczaj przywołuje się je z ulicy. Będąc obcokrajowcem, zwłaszcza kobietą, należy usiąść na tylnym siedzeniu, żeby nie zostawiać najmniejszego śladu niepewności co do intencji podróży i już na wstępnie umówić się co do finalnej kwoty. Dlaczego? Bo często taksówkarze nie włączają taksometru i w zależności od tego jak bardzo wyczują grubość portfela, mogą zaskoczyć wysokością ceny za usługę. Żeby oszczędzić sobie kłopotu to warto skorzystać z usługi Ubera, który tutaj dobrze się ma.

download (6).jpg

Ciekawym elementem kulturowym jest brak papieru toaletowego w toaletach w typowo lokalnych miejscach, a zamiast tego można znaleźć gumowy wężyk zamontowany za pomocą zawora do rury doprowadzającej wodę do WC. Do czego on służy? Zamiast używania papieru, należy podmyć się po załatwieniu potrzeby lewą ręką, co uznawane jest za dużo bardziej higieniczny sposób i jest motywowane pobudkami religijnymi.

Widok, do którego trudno było mi się długo przyzwyczaić to mężczyźni w tradycyjnej sukni do ziemi nazywanej galabeya. Zazwyczaj dotyczy to biedniejszych mieszkańców Kairu: lokalnych sprzedawców małych sklepików czy na bazarach. Ale z drugiej strony, trudno nie zauważyć dużej funkcjonalności tego ubioru, jako że materiał jest przewiewny i oddaje trochę sprawiedliwości kobietom, które cały dzień „smażą się” w nikabie.

To co skradło moje serce w Egipcie to jedzenie. Nigdy nie jest za późno na dobry falafel czy shawermę, więc nie ważne kiedy złapie Cię głód – zawsze znajdziesz miejsce, które nie zostawi Cię z pustym żołądkiem. Kolejnym plusem jest niska cena, kanapka w chlebie z tameya (tutejsze określenie na falafel) czy z ful (egipska pasta z bobu) kosztuje od 3 do 5 funtów egipskich co w przeliczeniu na złotówki równa się jakimś 1,5- 3 złotym. Moim odkryciem było danie o nazwie koshary, którego główne składniki to cieciorka, ryż, makaron okraszone sosem pomidorowym, smażoną cebulą, oliwą i czosnkiem. Jego historia sięga XIX wieku, kiedy to najniższa warstwa społeczeństwa starając się pozbyć resztek jedzenia miksowała wszystko w jednym garnku tworząc danie, które obecnie serwuje się nawet w dobrych restauracjach. Moje początki z tym daniem były trudne, bo nie wyobrażałam sobie jak taka kombinacja składników może w ogóle harmonizować się w coś smacznego, ale finalnie stałam się jego największą fanką.

download-7
Kanapka z falafelem
download-8
Koshary

Utrudniony dostęp do dobrego alkoholu i kosmiczna cena jaką trzeba zapłacić za chwilę przyjemnego upojenia sprawia, że alkohol sprowadzany zza granicy zyskuje prawie miano świętego Graala. Ciekawostką jest fakt, że po każdej podróży poza granice Egiptu otrzymuje się przepustkę do alkoholowego raju czyli sklepu monopolowego duty free, gdzie można zaopatrzyć się w trzy butelki zagranicznego trunku po przystępnej cenie. Zostaje to nawet udokumentowane notką w paszporcie, żeby uniknąć rozprzestrzenienia się alkoholowej rozpusty. Mój znajomy nie będąc świadomy tego precedensu był mile zaskoczony gościnnością i serdecznością pewnego Egipcjanina, który towarzyszył mu przez pół dnia pomagając załatwić drobne sprawy. A w zamian zażyczył sobie właśnie te trzy butelki z raju duty free, bo brat miał rzekomo wesele. Prawdopodobnie ten Egipcjanin czuł się tego dnia najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemii. A mój znajomy był mile zaskoczony ciepłym przyjęciem lokalnych mieszkańców. Więc sytuacja natury win-win 🙂

Podsumowując Egipt zyskuje w miarę poznania, tylko trzeba dać mu szansę i nie dać się nastraszyć na początku, gdy wszystko wydaje się wrogie i nieprzystępne. To tylko próba ognia, potem wszystko nabiera nowych kolorów i daje przyjemność odkrywania.

Jedna myśl na temat “50 twarzy Egiptu czyli kolaż ciekawostek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s