El Camino – 10 przykazań peregrino

Sama podejmując decyzję o wyruszeniu na El Camino przekopałam cały internet w poszukiwaniu informacji, które choć w najmniejszym stopniu pomogłyby mi się przygotować do podróży. Największa moja obawa dotyczyła mojej kondycji fizycznej i tego ile i co dokładnie powinnam zapakować do plecaka, który przez prawie 3 tygodnie miał mi służyć jako przenośny „dom”. Poniżej moja prywatna lista informacji absolutnie niezbędnych.

1. Minimalizm. Optymalny rozmiar Twojego plecaka powinien wynosić maksymalnie 50 litrów. Zadbaj o to, żeby był solidnie uszyty (mój przykładowo zaczął się pruć gdzieś w połowie mojego pobytu) i o to, żeby miał pas do zapięcia na biodrach. Rzecz niby mała, ale która robi WIELKĄ różnicę po jakimś tygodniu chodzenia, gdy plecy bolą niemiłosiernie. Jeśli chodzi o wagę plecaka to oficjalne źródła mówią, że nie powinien przekraczać 10% Twojej masy ciała, a już na pewno nie więcej niż 10 kg! Kolejna sprawa to lista rzeczy do zabrania. Musisz oswoić się z myślą, że codziennie będziesz robić pranie, dlatego absolutnie wystarczą Ci:

  • dwie pary krótkich spodenek,
  • jedne długie (takie typu legginsy),
  • 3 t-shirty,
  • jedna bluzka z długim rękawem,
  • ciepła bluza lub polar (bo np. w Galicji pogoda jest bardzo zmienna, bywają ulewne deszcze),
  • peleryna przeciwdeszczowa,
  • klapki plus sandały (żeby chociaż wieczorem stopy mogły trochę pooddychać),
  • śpiwór plus karimata – kwestia sporna, bo niektórzy twierdzą, że przecież w schroniskach są koce i śpi się zazwyczaj w środku, ale biorąc pod uwagę, że w materacach zdarzają się pluskwy (nigdy nie widziałam, ale rano nie raz budziłam się ze śladami ugryzień) oraz tego, że w szczycie sezonu może łóżka zwyczajnie zabraknąć chyba warto być przygotowanym. Nie wspominając o tym, że przyjemniej się śpi  w swoim śpiworze, a nie kocu, który przyjmował Bóg wie ile pielgrzymów. A karimata jest przydatna zwłaszcza podczas małych przerw na trasie. Przykładowo, gdy robisz sobie mały posiłek na polanie – służy jako stół, łóżko, cokolwiek zechcesz!
  • bidon litrowy lub jakąś lekką butelkę, którą będziesz mógł napełniać codziennie wodą (co jakiś czas na trasie pojawia się tak zwane fuente – źródło, gdzie jest dostęp do wody pitnej)
  • mały garnek, menażka  – schroniska często udostępniają kuchnię, ale rzadko mówi się o tym, że nie ma w czym gotować. Warto też mieć taki zestaw: scyzoryk, nóż, łyżka, widelec, żeby oszczędzić sobie niespodzianki – „oo przygotowałam sobie taki dobry obiad, ale czym tu jeść?”. Zapałki/zapalniczka to też dobry pomysł. Bo może uda się zrobić, gdzieś ognisko na dziko? 😉
  • kosmetyki do pielęgnacji stóp – rzecz bardzo ważna o ile nie najważniejsza! Na trasie powtarza się jedno powiedzenie: „Plecy mogą wysiąść, głowa pękać, nogi odmawiać posłuszeństwa, ale jeśli stopy Ci wysiądą to koniec”. Więc proszę ładnie się zaopatrzyć w jakiś dobry nawilżający krem, coś z dodatkiem antybakteryjnym i odkażającym (ja kupiłam przykładowo jakiś spray, który spełniał te wszystkie funkcje). Przydać może się talk do stóp lub według niektórych – wazelina. Podobno zaaplikowana wieczorem i potem rano przed wyruszeniem w drogę pozwala uniknąć nieprzyjemnych odcisków i pęcherzy.
  • mała apteczka plus opaska uciskowa – ten punkt jest raczej wystarczająco jasny i klarowny. Koniecznie też PLASTRY, spirytus i coś do przekłuwania pęcherzy. Wiem, wiem – auć! Ale po trzecim pęcherzu uwierz mi, że przekłuwanie nie będzie niczym nowym, będziesz traktować to jak wieczorny rytuł jak mycie zębów. Nie wspominając o tym, że istnieje przesąd, że pielgrzymka bez ani jednego pęcherza wróży życie w stanie duchowieństwa. Więc może warto trochę pocierpieć? 🙂
  • SUDOCREM – niezawodny przy każdym rodzaju otarć od plecaka czy ugryzień
  • zatyczki do uszu – naprawdę docenisz ich funkcjonalność śpiąc w albergue razem z 20 osobami w jednym pomieszczeniu (chociaż nie zawsze dają radę..)

2. Albergue – czyli pielgrzymi przystanek po całym dniu wędrówki. Ogółem na szlaku jest bardzo dobrze rozbudowana infrastruktura noclegowo-restauracyjna, a jedyna różnica jest w tym na jakim rodzaju komfortu Ci zależy. Ja polecam te „prawdziwe” albergue nazywane często „municipal” lub przyklasztorne. Szczególnie w regionie Castilla y Leon można trafić na miejsca z długą tradycją pielgrzymią i albergue, które mają fajny klimat. Zazwyczaj cena waha się od 6-10 euro za łóżko.

3. Organizacja wędrówki – każdy ma inną strategię planowania dnia, ale z reguły przyjmuje się dwa scenariusze. Biorąc pod uwagę to, że w okresie letnim temperatura dochodzi do 35 stopni Celcjusza, zdecydowana większość pielgrzymów wyrusza już o 6-7 rano i dociera do albergue ok 13-14. Dzięki temu udaje się uniknąć największego upału, który o dziwo trwa od 14-16 i ma się pewność tego, że na pewno dostanie się ten najtańszy nocleg. Z drugiej strony istnieje też możliwość podzielenia sobie dnia na pół – rozpoczęcie marszu ok 8-9 z dłuższą przerwą na obiad od 13-14/15 i potem kontynuowanie wędrówki, gdy ten największy upał minie. Ale trzeba wziąć pod uwagę fakt, że w tych najtańszych albergue panuje zasada kto pierwszy ten lepszy, więc wybierając drugą strategię marszu trzeba być przygotowanym na to, że łóżka zabraknie.

4. Woda z solą i octem – co jest największym marzeniem pielgrzyma po całym dniu drałowania w upale? Kubeł zimnej wody z solą i octem! A po co to? Żeby ulżyć trochę swoim stopom i je zregenerować. Ulga ogromna, uwierzcie! W prawie każdym albergue jest możliwość zafundowania sobie takiej kuracji, wystarczy wskazać swoje bolące stopy i każdy wie o co chodzi.

5. Buen Camino! – na szlaku spotykasz wielu towarzyszy niedoli i chociaż może dzielić Was różnica wiekowa czy przede wszystkim bariera językowa jest jedno ogólnodostępne wyrażenie, które pozwala przełamać wszelkie lody. Przyjęło się, że życzy się nawzajem „dobrej drogi” – „buen camino” – rzecz tak niewielka, ale często połączona z uśmiechem potrafi podnieść na duchu i sprawić, że marsz jest trochę bardziej znośny.

6. Przewodnik – mimo tego, że trasa jest naprawdę dobrze oznaczona to polecam zaopatrzyć się w dobry przewodnik, chociażby po to, aby móc zaplanować sobie dzień w kontekście długości trasy czy wyboru odpowiedniego albergue. Mi osobiście sprawdził się najlepiej jeden przewodnik brytyjskiego autora, który jest polecany praktycznie na każdym anglojęzycznym forum (często jest nazywany biblią pielgrzyma). Główne zalety to lekki i podręczny format, informacje maksymalnie skondensowane  do najbardziej niezbędnych podpunktów (mapy określonych etapów, krótki opis terenu – czy pod górę czy w dół , opisy miejsc noclegowych, krótki zarys historyczno-turystyczny mijanych miejscowości).

Tytuł to: From St. Jean Pied de Port to Santiago de Compostela by John Brierley.

download (1).jpg

7. Candy Camino – wśród pielgrzymów krąży jedna anegdotka: „What is the candy of Camino?; „Ibuprofen pain killers”. Ogółem nie chcę nikogo straszyć, ale faktycznie największy kryzys fizyczny dopada nas po pierwszym tygodniu wędrówki, kiedy odczuwa się nawet ból mięśni, o których nie miało się wcześniej pojęcia, że istnieją 😉 Potem chyba po prostu człowiek na tyle hartuje swoje ciało, że jest w stanie przejść 25 km nawet ze spuchniętą kostką czy stopami pełnymi pęcherzy.

8. Peregrino – czyli inaczej mówiąc pielgrzym. Jest to słowo klucz podczas całego El Camino, które często powoduje przypływ życzliwości wśród mijanych lokalnych przechodniów. Istnieje też anegdota dotycząca różnych rodzajów pielgrzymów – Ci na rowerze określani są jako bici-regrino, Ci pokonujący drogę pieszo to pie-regrino i wreszcie, żeby dać upust swojej złośliwości w stosunku do tych, którzy często używają taksówki przy pokonywaniu kolejnych etapów – taxi peregrino.

9. Credencial del Peregrino – to przepustka do tanich noclegów i infrastruktury pielgrzymkowej. Jest to swojego rodzaju paszport z pieczątkami mijanych miejsc na szlaku, który służy jako dowód przejścia trasy i po zakończeniu wędrówki na jego podstawie wydawana jest tkz. compostella (swego rodzaju dyplom). W niektórych miastach można uzyskać zniżki na wejściówki do muzem, atrakcji turystycznych.

La-credencial-750x421.jpg

10. Muszla św. Jakuba – jest to nieodłączny symbol El Camino. Służy jako drogowskaz na szlaku i jest obecny na plecakach pielgrzymów. Charakterystyczny kształt muszli pochodzi od muszli występujących licznie na wybrzeżu Atlantyku przegrzebków ( na plaży miejscowości Finisterre), które chętnie zbierane przez pątników stanowiły pamiątkę i swego rodzaju dowód odbycia pielgrzymki do grobu świętego Jakuba.
CONCHIGLIA.jpg

 

Skąd wziął się pomysł na El Camino? Zapraszam do wpisu: El Camino. Ale właściwie po co mi to?

2 myśli na temat “El Camino – 10 przykazań peregrino

    1. To jest bardzo dobre pytanie! Osobiście zdecydowanie odradzam przywożenie czegokolwiek z Polski, bo przede wszystkim to dużo waży, a po drugie szybko może się zepsuć w tym upale. Jak wspominałam – infrastruktura na szlaku jest dobrze rozbudowana, często mija się małe sklepiki, gdzie na bieżąco tanio można zaopatrzyć się w podstawowe produkty do przygotowania obiadu/kolacji 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s