El Camino – Lekcja Pokory

Przychodzi taki moment w życiu kiedy czuje się, że albo coś musi się diametralnie zmienić albo ta czarna dziura spowszedniałej, jałowej rzeczywistości nas pochłonie. Tak było ze mną. Szukając ujścia dla swojego wzrastającego poziomu rozczarowania, wypalenia i braku motywacji, wpadłam na pomysł przejścia EL Camino. Pomysł na początku szalony i mało realny (bo praca, życie prywatne) nagle skrystalizował się w postaci realnej wyprawy (po nowe życie?). A było tak.

Wyruszając miałam ogromne pokłady pozytywnej energii i podekscytowania. Nie straszne mi były upał i czekający mnie ogromny wysiłek (sic! 310 km). Nie bez kozery El Camino skojarzyło mi się z drogą, z którą się zmagamy na codzień zwaną Życiem. Wyrusza się z bagażem (tym dosłownym 10 kg i przysłowiowym bagażem zebranych doświadczeń) w zupełne nieznane. Owszem ma się ogólny zarys trasy, ale nigdy nie wiadomo, gdzie następnego dnia człowiek się zatrzyma, bo po drodze mogą nas spowolnić kontuzje, zmęczyć morderczy upał lub z drugiej strony – możemy po drodze poznać ludzi, dla których jesteśmy w stanie na chwilę zboczyć z trasy.

IMG_1494

Pisząc wpis o El Camino nie jestem w stanie oddać atmosfery, która panuje na szlaku. Wszystkich łączy wspólny cel i to w jakiś magiczny sposób sprawia, że topnieje normalnie występujący dystans czy znika bariera językowa, wiekowa. Każdy z czymś się zmaga – zarówno fizycznie jak i psychicznie. Zaskakujące jest to jak podobne są problemy, z którymi borykamy się w życiu myśląc, że to tylko my jesteśmy tak wyjątkowi, że dotyka nas coś tak przykrego. A prawda jest taka, że nikt nie jest osamotniony w swoim problemie. Uświadamia to nam pozornie niewinna rozmowa, wymiana refleksji po całym dniu wędrówki przy wieczornym winie i dźwięku gitary. Wszystko wtedy wydaje się tak proste i klarowne. Wtedy rodzą się przyjaźnie, miłości, nowe pomysły na życie i kiełkuje dawno pogrzebana odwaga i fantazja na to, żeby żyć lepiej i po prostu przyjemniej.

IMG_1105.JPG

A oto garść moich własnych przemyśleń na trasie.

Lekcja 1: Co kryje się w Tobie, gdy nikt nie patrzy?

Obawiałam się bardzo wędrówki w grupie myśląc, że może będąc sam na sam ze sobą więcej skorzystam z wyjazdu mając więcej okazji ku temu, żeby rozłożyć swoje życie na części pierwsze. Ale może prawda jest inna. Podróżując razem z innymi w tak trudnych okolicznościach podejmujemy ryzyko wyeksponowania swoich najgorszych cech, gdy nasza cierpliwość, sprawność fizyczna i kondycja psychiczna zostają wystawione na próbę. I może wtedy wyzwaniem jest akceptacja tej najgorszej strony i próba pracy nad sobą? Bo czy nie jest tak, że każdy z nas to suma schematów zachowań, które wciąż nieświadomie powielamy?

IMG_1117

Lekcja 2: Sztuka odpuszczania

Każdy dla komfortu psychicznego lubi organizować swoje życie według schematu. Włożyć swoje oczekiwania względem miłości, samorealizacji, ścieżki zawodowej w określone ramy, bo to daje poczucie podążania w określonym kierunku i poczucie sensu. Co w sytuacji, gdy los przekłada te klocki w zupełnie innej konfiguracji? Najpierw pojawia się złość, następnie poczucie rozżalenia, rozczarowania, by stopniowo ewoluować w poczucie goryczy, która potrafi zatruć każdy szczęśliwy i dobry moment. Co gorsza, to skumulowane rozczarowanie ciąży jak kula u nogi i sprawia, że poruszamy się dużo wolniej. Moim nowym ulubionym słowem na A została Akceptacja. Raz zaaplikowane daje natychmiastowy efekt – poczucie wolnośći i lekkości. Pewnie teraz powątpiewasz w to co piszę. Uważasz, że Twoja wizja życia jest jedyna i właściwa? Może właśnie to czego tak pragniesz jest dla Ciebie szkodliwe.?Cytując powiedzenie: „Be careful what you wish for; you may receive it.”.

O ile lżej się żyje ze świadomością, że cokolwiek co Ci się przytrafia nie może zburzyć poczucia Twojego wewnętrznego spokoju i harmonii? Nie można pozwolić na to, żeby to co się dzieje w świecie zewnętrznym, który pozostaje poza naszą kontrolą zburzyło poczucie szczęścia i zadowolenia z siebie.

IMG_1556.JPG

Lekcja 3: Co na to Twoje Ego?

Dlaczego jesteśmy tak zaborczy w życiu? Chcemy wszystko mieć na własność, udomowić, przywłaszczyć i powiedzieć sobie, że „tak, oto MAM to o czym marzyłam”. W bardzo nieuświadomiony sposób przenosimy tą filozofię na grunt relacji międzyludzkich. Moja dziewczyna, Moja żona, Mój chłopak, Mój mąż. Od kiedy to rościmy sobie prawo do decydowania o drugiej osobie i tego co powinna a czego nie? A gdy dochodzi do rozstania to poczucie straty prowadzi do najgorszych przejawów egoizmu. Bo mamy potrzebę ostatniego słowa, wyjścia „z twarzą” i zachowania swojej dumy. Zaczyna się kalkulacja kto na tym związku ile wygrał czy przegrał. Kto zostawił, kto ile kochał lub nie kochał. Ego daje o sobie znać: jak ktoś mógł ze mnie zrezygnować, stwierdzić, że czegoś mi brakuje i mieć nadzieję, że akurat to coś może znaleźć u kogoś innego? A może tak warto popracować nad tym, żeby podziękować sobie za dobre chwile i iść dalej?

IMG_1553IMG_1552

13680349_10208387546698488_8925167539693157749_o13692875_10208387546978495_1245027523589069087_oIMG_1128

13765756_10208387571659112_449601861749785026_o13765962_10208387679021796_2859717367453892180_o13734981_10208387678621786_1426351149184355072_o13731969_10208387550178575_1586410501124256699_o13667857_10208387545898468_575498464684092775_o13708327_10208387417695263_8439815154608689655_o

Buen Camino!

Ciąg dalszy nastąpi: El Camino – praktycznie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s