Co z tą Turcją?

Zacznijmy od początku. Skąd się wzięłam w Ankarze i co będę tu robić przez miesiąc? W życiu wyznaję jedną zasadę: uważnie wypatruję okazji, które zsyła los i staram się je wykorzystać do maksimum. I tak było z Turcją.

Przez ostatnie kilka miesiący uczęszczałam na kurs tureckiego w jednym z Instytutów kultury i języka tureckiego, a gdy na koniec dowiedziałam się o możliwości wyjazdu na szkołę letnią (i to za darmo) długo się nie wahałam i voila – znalazłam się w Ankarze.

Oczywiście w świetle ostatnich wydarzeń miałam nie małe wątpliwości co do tego czy powinnam jechać, ale czy to przez moją wrodzoną lekkomyślność czy chęć znalezienia się w centrum wydarzeń (możliwe) zmieniających bieg historii, postanowiłam wyjechać.

Co mam do powiedzenia w sprawie próby zamachu stanu? Przed wyjazdem starałam się dotrzeć do wielu źródeł informacji, żeby zyskać jakiś pełniejszy (i bardziej obiektywny) obraz sytuacji, ale szczerze mówiąc jeszcze bardziej zagmatwałam sobie swój osąd.

Turcja to kraj od lat rozdarty pomiędzy zwolennikami całkowitej sekularyzacji państwa i tych, którzy konsekwentnie bronią interesów społeczności muzułmańskiej (do tej zalicza się partię rządzącą AKP na czele z prezydentem). Świeżo po wydarzeniach 15 lipca powstało wiele teorii spiskowych sugerujących udział prezydenta Erdogana w symulacji zamachu stanu, aby wzmocnić swoją pozycję w rankingach wyborczych, które ostatnio były nieco mniej przychylne oraz ułatwić przeprowadzenie czystek w armii, sądownictwie, mediach i parlamencie.  A podstaw do takiego myślenia było wiele: fakt, że prezydenta nie było w Ankarze w czasie wydarzeń, to, że nikt wyższy rangą wojskową nie utożsamiał się z przewodzeniem zamachowi (mimo, że mieli stać za tym wojskowi wyższego szczebla) oraz to że udało się opanować całą sytuację w zaledwie kilka godzin. Osobiście jestem bardzo ostrożna w kojarzeniu prezydenta ze śmiercią tak wielu obywateli. W końcu ryzyko tego, że sytuacja wymknie się spod kotroli i zaplanowanego wcześniej scenariusza było ogromne.

Zaraz po teoriach konspiracyjnych pierwsze oficjalne podejrzenia padły na grupę, której przewodzi Fethullah Gülen, dawny sojusznik Erdogana, a obecnie wróg numer jeden. Kim jest ta osobistość? Jest on duchownym, który przewodzi globalnemu ruchowi Himzet (Ruchowi Gülena). Od 1999r. mieszka w Stanach Zjednoczonych po tym jak Erdogan postawił przed nim korupcyjne zarzuty (jednak wielu uważa, że była to czysta manipulacja, aby pozbyć się niewygodnego gracza z areny politycznej). Główne wartości, które przyświecają temu ruchowi to tolerancja, otwartość i edukacja. Brzmi całkiem niewinnie? Nieoficjalnie mówi się o tym, że zwolennicy Ruchu Gulena trzymają w garści instytucje publiczne i prywatne w tym szkoły, uniwersytety. Erdogan rzecz jasna obawia się tak dużej reprezentacji tej grupy w kluczowych dla Państwa jednostkach i od lat bacznie je obserwuje. W samej Turcji około 10% społeczenstwa identyfikuje się z tym ruchem i hojnie odwdzięcza się w datkach.

Jednak oficjalnie Fethullah Gulen jednoznacznie zaprzecza udziału w całym tym zamieszaniu podkreślając, że potępia wszelkie działania zbrojne i interwencje wojskowe. Postępowanie jest w toku i Erdogan domaga się ekstradycji Fethullaha do Turcji. Jednak jeśli wierzyć niektórym źródłom, sposób przeprowadzenia puczu faktycznie nie jest w stylu Ruchu Gulena biorąc pod uwagę jego krwawy format. Podejrzewa się tutaj udział grupy tkz. kemalistów (ideologia utworzoną w okresie działalności Mustafy Kemala Paszy), którym przyświeca idea sekularyzmu i nacjonalizmu. Wspomina się o domniemanej próbie wmanewrowania Ruchu Gulena w sprawę puczu, żeby pozbyć się niewygodnego konkurenta. Inna teoria głosi, że sam Erdogan dotarł do informacji o planie przeprowadzenia zamachu i sam rzekomo przez swoich ludzi podżegał do wcześniejszego jego przeprowadzenia, żeby w kontrolowany sposób „zgasić ten pożar”.

Jak sami widzicie co nowa teoria to bardziej zagmatwana i trudno dojść tutaj do sedna sprawy bez głębszej znajomości historii Turcji i zaplecza polityczno-socjologicznego. Jedno jest pewne, w kraju panuje ferment i niewiele trzeba, żeby ta tykająca bomba znalazła w końcu ujście w wydarzeniach jakich byliśmy świadkami.

Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że po przyjeździe bardzo zdziwił mnie fakt, że życie toczy się dalej jakby nigdy nic i aż wprost trudno uwierzyć, że jeszcze tydzień temu toczyły się tutaj krwawe zamieszki. Cytując jednego Turka: „Za dużo się tutaj dzieje. My szybko zapominamy”. Po próbie zamachu stanu w Turcji w większych miastach organizowany jest tkz. democracy watch, który polega na wieczornych zgromadzeniach mieszkańców w celu świętowania obronionej demokracji. Mimo tego, że kwestią sporną nadal pozostaje fakt jaki format demokracji uprawia Erdoğan to w jednym wszyscy są zgodni – jest to mniejsze zło, bo oswojone. I chociażby dlatego solidarnie wszyscy wychodzą na ulicę. A w Ankarze są udostępnione za darmo wszystkie środki komunikacji, żeby ułatwić dojazd obywatelom. Także w oczy rzucają się wywieszone flagi w miejscach publicznych takich jak centra handlowe, sklepy czy restauracje.

Podsumowując zostawiam Wam prawo do własnej interpretacji powyższych wydarzeń. Ja sama będąc na miejscu obserwuję wiele nieścisłości, które mam nadzieję uda mi się rozwikłać do końca mojego pobytu i przy okazji z Wami podzielić.

Jednym słowem: Terrorowi wszyscy razem mówimy stanowcze NIE!

Terore Hep Birlikte Dur Diyelim! 

2016-07-26 22.04.11

3 myśli na temat “Co z tą Turcją?

  1. to prawda, gdyby w jakims kraju europejskim dzialy sie wydarzenia, z ktorymi w ostatnim czsaie boryka sie Turcja to zapoanowalby stan powrzechnej paniki i zdezorientowania, a dla Turkow po prostu „life goes on” 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s