Nie udawaj Greka.. czyli o Grecji słów kilka

Ateny. Miasto rozgrzane słońcem oraz o wielkim sercu dzięki wszechobecnej życzliwości i cieple jego mieszkańców. Postanowiłam skierować swoje kroki do stolicy niechlubnie wsławionej w Europie i przekonać się na własnej skórze jak sobie radzi ta „czarna owca” europejskiej rodziny. Pozwólcie, że podzielę się z Wami swoim bardzo subiektywnym odbiorem tego miasta w kilku anegdotach.

Tuż przed wyjazdem dowiedziałam się od swojego hosta z  Couchsurfingu, że mogę spodziewać się strajków w czasie swojego pobytu, a co za tym idzie część komunikacji miejskiej może być sparaliżowana. Nie powiem, zmartwiło mnie to trochę, ale z drugiej strony przyjęłam to też bez większego zaskoczenia jako, że powodów Grecy mają co najmniej kilka, żeby wyjść na ulicę.

Po wylądowaniu z wielką ulgą przyjęłam fakt, że  metro jednak funkcjonuje i zawiezie mnie w bardziej cywilizowane rejony miasta. Przejazd z lotniska do centrum miasta obfitował w nowe odkrycia – kaligraficzne napisy/nazwy stacji  wprawiały nas w osłupienie za każdym razem, gdy słyszałyśmy wymowę stacji, bo spodziewałyśmy się zupełnie czegoś innego (40 minut to wystarczający czas na to, żeby fundować sobie podobne rozrywki).

IMG_0401
Agora ateńska

Ja osobiście przyjeżdżając do nowego kraju  staram się jak najbardziej wtopić w zastaną rzeczywistość, wejść w rytm życia mieszkańców i wyczuć czy miasto ma mój „vibe” czy zupełnie nie. O Atenach mogę powiedzieć dość dyplomatycznie – samo miasto mnie nie zachwyciło (dużo ładniej jest na pobliskich wyspach czy w przybrzeżnych miasteczkach-kurortach), ale kompletnie zakochałam się w jej mieszkańcach! Wyobraźcie sobie, że nawet nie prosząc bezpośrednio o pomoc, gdy przykładowo zatrzymałam się niepewnie na ulicy zastanawiając się, którą drogę obrać, podszedł do mnie Ateńczyk w średnim wieku pytając: „No dobrze czego Pani właściwie szuka? Jeśli zwiedzanie to na Akropol droga prowadzi tutaj, jeśli chodzi bardziej o dobrego drinka i smaczne jedzenie to polecam Monastiraki, o w tę stronę”. No po prostu cud, miód! Niejednokrotnie, gdy zapytałam o drogę do miejsca, osoba ta zaprowadziła mnie tam osobiście i nie traktowała tego jako przykrego obowiązku, ale raczej sposobności do poprowadzenia przyjacielskiej pogawędki. Jednak jest też druga strona medalu (cytując jednego napotkanego przeze mnie Greka): „Gdy zwrócisz się z pytaniem o drogę do Greka, będzie chciał Ci pomóc niezależnie od tego czy będzie znał odpowiedź na Twoje pytanie. Więc powinnaś jednak uważać”. I tak faktycznie jest: stojąc na przystanku i pytając przychodnia o to jak dojechać na konkretną stację możesz spodziewać się tego, że po jakimś czasie zbierze się wokół Ciebie większa grupka ludzi zainteresowanych Twoim problemem i każdy zaproponuje inne rozwiązanie. Niektórych to może irytować, ale ja uważam to za coś naprawdę uroczego 🙂

IMG_0462
Wzgórze Likavitos (Lycabettus)
IMG_0467
Wzgórze Likavitos (Lycabettus)

Kolejna rzecz, która nie przestawała mnie zadziwiać był fakt, że w środku tygodnia w godzinach mocno wieczornych środki komunikacji były wypełnione po brzegi ludźmi od wieku szkolnego po emerytalny. I każdy, gdzieś dopiero zmierzał nie martwiąc sie zbytnio, że do rozpoczęcia kolejnego dnia pozostało jakieś 5/6 godzin. Cytując jednego greckiego taksówkarza: „Wiesz, my tutaj zaczynamy funkcjonować jak ludzie dopiero po zachodzie słońca. Po prostu przywykliśmy to tego, że śpimy trochę krócej oraz dzień zaczyna się powoli i leniwie”.

Miałam też (nie)przyjemność przekonania się jak działa grecka służba zdrowia. Nie wchodząc bardzo w szczegóły „kto i co”, znalazłam się na Izbie Przyjęć jednego z ateńskich szpitali w roli towarzyszki niedoli. Wejście przed główną salą przyjęć obwarowywało morze ludzi na szpitalnych łóżkach czekających na swoją kolej. Na szczęście, główna bohaterka i ja wylądowałyśmy w Sali Głównej poza kolejnością. I tu zaskoczenie: nikt nie zapytał mnie na wejściu czy mam ubezpiecznie i czy stać mnie na pokrycie ewentualnych kosztów tylko od razu przystąpiono do dokładnego wywiadu medycznego i leczenia. Podzielę się z wami ciekawą obserwacją poznanej tam pielęgniarki polskiego pochodzenia na temat różnic w podejściu do chorego w Polsce i Grecji:

„Wiesz, tutaj w Grecji najpierw liczy się człowiek, a dopiero potem jego papiery. Jak widzisz na Izbie Przyjęć jest zawsze komplet lekarzy, co najmniej jeden doświadczony, z którym konsultowane są wszystkie medyczne przypadki przez lekarzy o krótszym stażu pracy. A nie tak jak w Polsce, gdzie czasami na dyżurze siedzą sami stażyści. Co więcej, tutaj bardzo ważna jest wstępna diagnoza, dlatego zawsze wykonuje się komplet badań nie zważając na to jaki jest obecny limit budżetowy. Bo celem jest gruntowne zbadanie pacjenta, a nie stawianie diagnoz po omacku przede wszystkim oszczędzając na badaniach.”

Coś w tym faktycznie jest. Ktoś może skomentować, że teraz to już wiadomo jak ten kraj doprowadził się do finansowej ruiny, ale uważam, że w pewnym sropniu mamy czego się od Greków uczyć. Ja sama byłam świadkiem sytuacji jak wysuszony, mocno zarośnięty staruszek był przyjmowany przez panią ze służb socjalnych. Ewidentne było, że musi być bezdomny lub nawet jest jakimś uchodźcą (wyszło na to, że z Armenii), ale pani odnosiła sie do niego z dużym szacunkiem, a przede wszystkim uśmiechem i zrozumieniem.

Podsumowując, zupełnie nie rozumiem skąd wzięło się w języku polskim powiedzenie „udawać Greka„, które według Słownika Języka Polskiego oznacza: „udawać kogoś, kto nie rozumie, o co chodzi – a w istocie dobrze wiedzieć”. Bo przecież Grecy mają serce jak na dłoni i odnoszą się do innych z dużą życzliwością. Może to już nasza polska przypadłość, żeby innym przypisywać nasze wątpliwe cechy, bo przecież co złego to nie my, prawda? 😉

Po więcej zdjęć zapraszam do galerii: (o tutaj).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s