Przychodzi baba do… Urzędu Pracy

Pozwólcie, że opowiem Wam dowcip.

Centrum Aktywizacji Zawodowej przy Powiatowym Urzędzie Pracy. Spotkanie z doradcą zawodowym. Cel? Omówienie Indywidualnej Ścieżki Rozwoju Zawodowego.

Przede mną nerwowo kręci się trzydziestoparolatek, który nieśmiało zerka przez okulary-denka.

-„Pani siada. Dowód, proszę”

Rozglądam się wokół. Obok mnie kilka innych podobnych stanowisk, a przy stolikach kolejno cała rzesza adeptów do lepszej, samodzielnej przyszłości.

Ta cisza mojego doradcy, który od kilku minut nie odrywa wzroku od monitora staje się i dla mnie już niezręczna. Bo co ona tam może wypisywać od kilku minut skoro jeszcze nie zamieniliśmy nawet jednego słowa? Wreszcie gwałtownie podnosi głowę, ale tylko na krótką chwilę, żeby po chwili wrócić do recytacji pytań z kartki.

-„Pani motywacja do rejestracji w Urzędzie Pracy?”

-„Mówiąc szczerze, ubezpieczenie zdrowotne”

– „Czy zdecydowałaby się Pani na rejestrację mając alternatywny wybór opieki zdrowotnej”?

-„Zdecydowanie nie”

-„Jak wyglądają Pani kwalifikacje zawodowe? Jakiej pracy Pani szuka?”

-„Myślę, że jakieś doradztwo biznesowe, firmy konsultingowe by mnie interesowały. Ewentualnie jakieś projekty unijne”

Dłuższa pauza. I znowu ten rozbiegany wzrok spod szkieł okularów.

-„Powiem wprost. Nie mam żadnych ofert dla Pani. Ma Pani zwyczajnie za wysokie kwalifikacje. Wie pani, my tu głównie gromadzimy oferty pracy fizycznej i niższego szczebla tj. spawacz, kierowca autobusu, kasjerka. No, niestety”

-„Rozumiem. Ale dlaczego nie pojawiają się jakieś bardziej ambitne oferty?”

-„Tak zupełnie między nami. Poważni pracodowcy omijają szerokim łukiem nasz Urząd. Ale ja ich nawet rozumiem. Bo który menadżer chciałby się zmierzyć z tą całą biurokratyczna machiną, jeśli potrzebują pracownika od zaraz. Tej skostniałej struktury się nie przeskoczy”- wymienia ze mną porozumiewawcze, przepraszające spojrzenie

-„No dobrze. Ale słyszałam, że jakieś kursy doszkalające macie? Jakiś Photoshop np?”

-„Pani, niech Pani zapomni. Widzi Pani co jest na tej karte napisane? – zerkam na podstawioną kartkę – miejsca znikają w okamgnieniu, a przywilej do zapisów mają w pierwszej kolejności mężczyźni i to w takim zakresie wiekowym”

W tym momencie trudno jest mi już ukryć uśmiech i zachować powagę sytuacji.

-„To widzimy się za 60 dni? O, tu proszę podpisać”

Polska, nie -kraj, lecz stan umysłu. Kopalnia absurdów. System o podwalinach mocno biurokratycznych. Czy jest w stanie się coś wydarzyć co wykruszy tą post-komunistyczną skamielinę?

Mam taką nadzieję. A tymczasem dajcie mi wypić za moje Bezrobocie bez wielkich widoków na Aktywizację. Jadę na wakacje. Cheers!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s