Co byś zrobił gdybyś tak się nie bał?

Porozmawiajmy o strachu. Jak często wpadamy w jego objęcia, gdy oblepia nas jak smog i sprawia, że oddech staje się płytszy. Paraliżuje, napawa paniką i przerażeniem. Wydawałoby się, że fakt, że towarzyszy nam już od dzieciństwa (chociażby w bajkach o złych smokach czy potworach z szafy) tworzy z niego towarzysza niedoli lub w najgorszym wypadku oswojonego wroga, ale chyba tak nie jest?

Ostatnio zainpirował mnie jeden speech z serii TED talks, którego bohaterka porównuje nasze lęki do opowiadania: wszak lęk tak jak historia z najlepszej powieści fabularnej ma swoją fabułę, bohaterów (nas) i rozwój akcji (zobacz tu: TED talk fear). To co zadziwia jest fakt jaką wykazujemy się kreatywnością i wyobraźnią, gdy przewidujemy wszelkie możliwe, czarne scenariusze sytuacji, które może przynieść owo straszne Nieznane. Nie znamy wtedy umiaru, wyprodukowany lęk urasta już do nieproporcjonalnych rozmiarów.

Zmiana pracy i przeprowadzka do innego miasta/kraju? Nie zakllimatyzujesz się, skończysz samotnie w opustoszałym mieszkaniu zjedzona przez stado kotów! Decyzja o przekwalifikowaniu się i dokształcaniu? Przecież to wywalenie pieniędzy w błoto, trzymaj się tego co już dobrze znasz, rynek jest niepewny! Zrezygnowanie ze długoletniego związku, bo coś się wypaliło? Po tylu latach? Przecież szkoda, kogo sobie teraz znajdziesz?

No właśnie. Dlaczego z taką łatwością jesteśmy w stanie przekreślić każde marzenie lub dobrą intencję na zmianę naszego życia karmiąc siebie lub innych tymi wtórnymi lękami? Czy wynika to faktycznie z poczucia strachu czy zwykłego lenistwa i wygodnictwa? Sama  zmiana lub podążanie w bardzo niedookreślonym kierunku niesie w sobie ryzyko niepowodzenia. Ale czy trwanie w sytuacji życiowej, która zwyczajnie nas uwiera i sprawia, że coraz bardziej grzęźniemy w beznadziei i bylejakości nie powinno budzić dokładnie takich samych, jak nie większych lęków? Tego, że za dwadzieścia lat spojrzymy na swoje życie i jego wspominanie nie zajmie nam więcej niż minutę, bo zwyczajnie nie będzie czego wspominać? Lub dużo gorzej, mając sześćdziesiąt lat uświadomimy sobie jak wiele szans przeszło nam koło nosa, bo nie byliśmy na tyle ciekawi i odważni, żeby wyjść im naprzeciw?

Może właśnie nadszedł czas, żeby te straszne opowieści schować do szuflady i zobaczyć co jest po drugiej stronie lustra? Nie wiem jak Wy, ale mnie zżera zwykła ciekawość. No to chodźmy, hop!

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s