Kair w kuluarach

Kair, Egipt

-Cena paliwa znowu wzrosła o 1,5 funta. To jakiś 400 % procentowy wzrost w ciągu ostatnich kilku lat. Z dnia na dzień. Przez ostatnie kilka lat waluta spadała na łeb na szyję, czasy kiedy 1 dolar był wart 7 funtów dawno przeminęły. Teraz równanie 1$ = 18 funtów boli przy każdym wyjeździe za granicę. Dzisiejsze pokolenie trzydziestolatków  doświadcza przełomowych momentów, które niestety zamiast dobrych zmian, przynoszą kolejne rozczarowania. To pokolenie, które przeżywa chude lata kraju w żadnym wypadku nie pomagającego wejść w dorosłość i budować stabilnej przyszłości. Tuż po skończeniu studiów zamiast zachłysnąć się wolnością tkz. na swoim i  cieszyć się pierwszą pracą, my otrzepywaliśmy się z popiołu przebytej rewolucji, bezrobotni, bezsilni, bezbrzeżnie zawiedzeni życiem. Wdzięczni, że konfrontacja z rzeczywistością nie przyniosła kulki w łeb, mimo, że ideał sięgnął bruku. Jesteśmy przegranym pokoleniem. Rewolucja przyniosła tylko wymianę tak samo egocentrycznych narcyzów. Zadziałało prawo silniejszego i przewagi amunicji. Codziennie budzisz się rano nie wiedząc jaka rzeczywistość Cię czeka. My, Egipcjanie, przywykliśmy już do tego, że nigdy w pełni nie będziemy cieszyć się normalnym, harmonijnym życiem z happy endem. Dlatego lubimy powtarzać, hamdullah, cokolwiek przynosi nam życie, pozytywnego czy negatywnego, jesteśmy  zwyczajnie wdzięczni.

Czytaj dalej „Kair w kuluarach”

Pokhara, idylliczne zagłębie backpackerów

Pokhara. To miasto, które hipnotyzuje swym pięknem miłośników sportów wodnych typu rafting, kajakarstwa czy podniebnych atrakcji takich jak paralotniarstwo. Położona w sercu gór Annapurny nad malowniczym jeziorem Phewa Tal gości coraz więcej turystów spragnionych hipisowskiego luzu i świeżego, górskiego powietrza.

Czytaj dalej „Pokhara, idylliczne zagłębie backpackerów”

W cieniu uśmiechu Kumari – Nepal w tydzień

Dochodzi dziewiąta rano. Straciłam rachubę czasu ile godzin już jestem w podróży. Zaglądam przez okno samolotu i podskórnie czuję niepokój. Moim oczom ukazuje się spektakularny widok: łańcuch Himalajskich szczytów. Lecimy tak nisko, że momentami mam wrażenie, że zaraz zahaczymy o jedną z majestatycznych gór.

Nepal, kraj który jeszcze do niedawna nie budził u mnie większych emocji stał się areną mojej azjatyckiej przygody. O wyjeździe zadecydowała okazja cenowa biletów lotniczych i łatwość zdobycia wizy tkz. „on arrival” na lotnisku.

Mimo tego, że Nepalczycy to ludzie o przyjaznym usposobieniu i kojącym serce wewnętrznym spokoju, który czerpią z mistycznej siły religii hinduizmu to kraj ten był targany przez wieki przez starcia polityczne poróżnionych braci-władców Khatmandu, Bhaktapur, Patan, ludobójstwo w rodzinie królewskiej, polityczny chaos pod rządami komunistycznej partii Maoistów i wreszcie nieprzejednany żywioł – trzęsienie ziemii. Kraj, w którym do 2008r. obowiązywał ustrój monarchii konstytucyjnej, która zakończyła się rozlewem krwi w rodzinie królewskiej. Kraj, którego gospodarka wciąż głównie opiera się na rolnictwie i wciąż rosnącym w sile sektorze turystyki. Gdzie 7  z 30 milionów Nepalczyków decyduje się na migrację zarobkową w krajach Zatoki Perskiej. To wreszcie kraj opanowany przez mistycyzm wszechobecnych świątyni buddyjskich i hinduistycznych, wiara w żyjące boginie – Kumari, w które wcielają się wybrane młode dziewczynki przed osiągnięciem fizycznej dojrzałości, przytłaczający smród spalin z tłoczących się na ulicach skuterów i przepiękny krajobraz himalajskich gór, który przyciąga turystów z całego świata.

Czytaj dalej „W cieniu uśmiechu Kumari – Nepal w tydzień”

#Pchli targ: Przekleństwo perfekcjonizmu

” Kintsugi to japońska technika i sztuka naprawy potłuczonych wyrobów ceramicznych polegająca na łączeniu elementów wyrobu laką z dodatkiem sproszkowanych metali szlachetnych, takich jak złoto, srebro lub platyna (rzadziej dodawane były również miedź i brąz.”

Wikipedia

Zazwyczaj stosowało się ją w naprawie cennych dla użytkownika przedmiotów, do których żywił szczególny sentyment lub wręcz tłukło się naczynia celowo, by tworzyć niepowtarzalną zastawę w ceremonii picia herbaty.

Brak perfekcji stawał się perfekcją, celem samym w sobie, unikatowym pięknem.

Czytaj dalej „#Pchli targ: Przekleństwo perfekcjonizmu”

#Do poduszki: A od dziś zrób sobie dobrze

Mijają dni. Powoli kiełkuje w Tobie ta pewność. Uczucie nieokreślone, ale równocześnie tak namacalne, że dobrze wiesz. Już wiesz, że tego głosu nie można zignorować ani przeoczyć. Bo dobrze wiesz, że na swoje spełnienie czeka Twoja…

Legenda.

“Don’t you ever let a soul in the world tell you that you can’t be exactly who you are.”

Lady Gaga

Nie ma większej zbrodni niż przeżywanie życia, które nie jest skrojone na Twoją miarę. Życia wbrew sobie, stąpanie na palcach byle tylko nie skruszyć tej ostoi poprawności politycznej, byle nie zgrzeszyć ochotą na lepienie z gliny własnego losu, życie w ciągłym strachu, że jest się za mało, niedostatecznie dobrze, niewystarczająco.

Czytaj dalej „#Do poduszki: A od dziś zrób sobie dobrze”

The Heart to Start czyli jak wyleczyć się z prokrastynacji

-Naprawdę chciałabym to zrobić! Od dłuższego czasu chodzi mi to po głowie i myślę, że jest to świetny pomysł. Tylko wiesz, jakoś nie mogę zacząć..

Jak często zdarza Ci się taki scenariusz? Ile już pomysłów wylądowało w przysłowiowej szufladzie i umarło śmiercią naturalną od zapomnienia? Co sprawia, że często pierwszym impulsem, odruchem bezwarunkowym jest porzucenie pomysłu zanim zrobi się nawet ten pierwszy krok?

Zapraszam do wpisu!

Czytaj dalej „The Heart to Start czyli jak wyleczyć się z prokrastynacji”

#Do poduszki: W pułapce oczekiwań

-A co jeśli nigdy nie wydarzy się to co powinno się wydarzyć? Co jeśli ten cały wysiłek okaże się nadaremny?

-Wiesz, może po prostu chodzi o działanie. Działasz więc jesteś. Pokonujesz stumilowe kroki, mierzysz się ze sobą, przesz do przodu, by w końcu dopiąć swego, a jeśli nie to przynajmniej nie musisz się już zastanawiać co jest po drugiej stronie.

-Marna pociecha. Zawsze chodzi o jakąś formę gratyfikacji. Coś co osłodzi ten trud zmagań, masę wyrzeczeń, boleść upadków. Jeśli nie to po co w ogóle zaczynać?

-Mnie nie pytaj. Ja tu tylko przysłowiowo „sprzątam”. Po co zaczynać? Bo tylko drzewa stoją w miejscu, ale mają solidną podstawę. Trochę życia do przeżycia zostało, poruszać się trochę nie zaszkodzi. Przed nami splot mnogich dróg, każda może nas zaprowadzić do innego finału. Choćby z tej wrodzonej ciekawości mogłabyś ruszyć przed siebie. A nuż, coś Cię po drodze zaciekawi, doda pomysłu co, jak dalej. Chodzi tu o smak przygody.

-Teraz mówisz do rzeczy. Ale przecież tak trudno nie budować żadnych projekcji na przyszłość. To niemalże kwestia przetrwania: wykoncypowanie sobie siebie, deklinacja swojej osoby przez wszystkie możliwe przypadki, by wybrać ten najbardziej optymalny. Zrezygnowanie z tego daje poczucie niekompletności, zagubienia. Bo kim jestem bez planu na siebie, bez skonkretyzowanych widoków na przyszłość?

-Jesteś sobą. Kimś kto doświadcza, próbuje, buduje, burzy, zawraca, nadgania. Po prostu ŻYJE. Życie to wbrew pozorom całkiem prosta i przyjemna gra, którą zbyt często sobie sami gmatwamy. A jakby tak dla odmiany brać życie jakie jest?

-(…) Czekaj, daj mi chwilę. Pójdę trochę odkopać to zasiedziałe drzewo.

Czytaj dalej „#Do poduszki: W pułapce oczekiwań”