#Do poduszki: W oparach życiowego absurdu

Życie to nie sztuka. A ja potrzebuję dramatu jak powietrza. Zachłysnąć się przygodą. Poczuć przygodę w trzewiach. Czegoś co sprawia, że serce bije szybciej. Oczy błyszczą, a dech zapiera w piersiach.

Codzienność nie jest hojna, skąpi bodźców. Otula swoim kokonem i próbuje ukołysać. Raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy – ten walc z życiem wprawia w jednostajny, pozornie harmonijny rytm. Kroki niosą do przodu, a jednak dalej poruszam się po okręgu. Docierają do mnie skrawki obrazu, mało wyraziste, bo sunę, poruszam się w kółko. Tak bardzo skupiam się na stąpaniu po trójkącie, że pochłania mnie ta aura.

Czytaj dalej „#Do poduszki: W oparach życiowego absurdu”

#Do poduszki: Taka jestem rozczochrana

Etykieta. Kategoria. Wygodna szufladka. Czy właśnie nie jest to coś o co tak rozpaczliwie zabiegamy? Bo musisz dać się łatwo zidentyfikować, skatalogować, żeby stwierdzić w jakim stopniu udaje Ci się realizować życiowy sukces. Bo przecież nie promuje się stanu rozsypania, rozczochrania, rozedrgania.

Coś jest z Tobą nie tak?  Weź się do kupy, ogarnij życie. Bo przecież do strawienia jest tylko wersja sukcesu, promieniująca motywacją i ambicją, ukierunkowaniem na cel. Jeśli życie Cię zapędziło w kozi róg to coś zrobiłeś źle, potknąłeś się o puszkę Pandory i wypuściłeś wszystkie możliwe nieszczęścia. A może jest zupełnie na odwrót. Może jednak ta niedoskonała wersja nas samych jest najbliższa i najwierniejsza naszemu prawdziwemu JA?

Czytaj dalej „#Do poduszki: Taka jestem rozczochrana”

#Do poduszki: Rozmowy nocą

Nieśmiały ruch płomienia. Lekka, radosna melodia swing w tle, aż nie przystająca do tej chwili. Tak dawno się nie widzieli, ale po wymianie kilku nerwowych, niezręcznych zdań znowu znaleźli to dobrze znane flow. Nieprzerwanego toku myśli, tęsknoty za głuchą ciszą obok, ale zarazem taką co przyjmuje zasłuchaną, uważną twarz.

– Wiesz, ostatnio mocno uciekam od towarzystwa ludzi, zwłaszcza tych przypadkowych. Jakby moja tolerancja na rozmowę o niczym znacznie spadła. Ta początkowo wymuszona samotność przerodziła się w coś jakby pustelnictwo z wyboru. Dużo łatwiej jest mi wybrać swoje towarzystwo. I to bez poczucia winy, że przecież powinnam być tam, z nim, z nią, robić to i tamto, że przecież ucieka mi impreza życia. Wyostrzyły mi się zmysły, jeszcze lepiej czytam ludzi i rozumiem co czują.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Rozmowy nocą”

Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie..

11 listopada. To często okazja ku temu, żeby z melancholią wracać do czasów, kiedy hasła Bóg Honor Ojczyzna były stylem życia, powołaniem, obowiązkiem. Objawiały się w partyzanckich walkach okupione potem i przelewem krwi, ale zarazem kojące w tych najtrudniejszych chwilach. Bo wartości były namacalne, tak prawdziwe jak bicie serca, służyły jako kompas w morzu rozpraszających znaków dymnych, odcieni szarości moralności. Prowadziły przez życie i nadawały mu sens. Mimo nacisków ze strony okupanta silna potrzeba tożsamości i obrony swojej odrębności, spuścizny przodków dawała pokrzepienie w chwilach zwątpienia i silne porzucie jedności ze współbraćmi. Wolności, o słodka wolności! 

A teraz? No właśnie, co my nawyczynialiśmy z naszą wolnością? Czy tylko mi się wydaje, że jesteśmy narodem, który dalej się nie oswoił ze swoją niezależnością, powiewem świeżego powietrza niezakłóconym świstem kul i rozkazującego tonu okupanta? Narodem, który jak nieopierzony nastolatek upoił się wolnością i przekroczeniem progu dojrzałości, ale powoli dociera do niego surowość i niepewność jaką niesie ze sobą rzeczywistość.

Czytaj dalej „Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie..”

#Do poduszki: Słowo o przyjaźni

Jak to jest, że możemy otaczać się tysiącem ludzi, a dalej czuć się obco? Możemy codziennie mijać się na korytarzu, wymieniać uśmiechami, zabawiać rozmową, a finalnie pozostaje tylko pustka, zero emocji, przepływu dobrej energii?

To ciekawe w jaki sposób dobieramy sobie przyjaciół. Czy należałoby rzec, dobierają się sami, bo często jest to tak nienamacalny, naturalny proces, że wręcz niezauważalny. Impuls, iskra, nić porozumienia, radość przebywania ze sobą. Pstryk! Czujesz, że ta osoba odegra jakąś rolę w Twoim życiu.

Czytaj dalej „#Do poduszki: Słowo o przyjaźni”

#Pchli targ: Dojrzałość okiem Millenialsów

Żyjemy w naprawdę kuriozalnych czasach.

Wystarczy tylko porównać nas, dwudziestoparolatków do pokolenia naszych rodziców.  Zbliżając się coraz bardziej do 30-stki biło się na alarm, żeby się ustatkować, stanąć w kolejce po M4 i prowadzić spokojne, możliwie najmniej problematyczne życie. I prawda, w czasach komuny możliwości było dużo mniej, więc nikomu się nawet nie śniło snuć marzeń o wyjściu ze schematu.  Ale pozornie życie wydawało się wtedy dosyć proste.

A teraz?

Opcji jest nieskończona masa. Mimo tego, że dalej niektóre grupy starają się nam wmówić jak żyć, nie wydaje się to być już tak zobowiązujące, bo mamy WYBÓR. Żonglujemy możliwościami i układamy je w różnych konfiguracjach jak w kostce Rubika. Dlatego nie dziwi fakt, że w wieku 26 lat możemy spotkać się z dwoma grupami – tych, którzy dawno już uwili swoje gniazdo rodzinne, mają dzieci i borykają się z problemami typu czy szczepić swoje dzieci, gdzie wysłać do przedszkola itp oraz tych, którzy dalej zmagają się z tak zwaną dojrzałością, próbują ją okiełznać lub wręcz przeciwnie – starają się uciec prezd nią ile sił w nogach.

Czytaj dalej „#Pchli targ: Dojrzałość okiem Millenialsów”

#Do poduszki: O lęku i potworach z szafy

„Wszystko czego pragniesz, znajduje się po drugiej stronie strachu.”

Jack Canfield

Czego najbardziej się obawiasz? Co powoduje paraliż na samą myśl zrobienia tego? Sama projekcja realizacji przyśpiesza puls i bicie serca? Boję się. Obawiam. Nie mogę.

Jak często zdarza się nam pielęgnować obawy, które zaczynają się w bardzo niewinny sposób? Bo ktoś kiedyś podciął nam skrzydła, skrytykował, ośmieszył. Bo sami porwaliśmy się z motyką na słońce i polegliśmy sromotnie. Niewinna obawa, cegiełka po cegiełce urosła do poziomu grubego muru, który trudno jest nam teraz przeskoczyć. Bo coś jest poza kontrolą, ogranicza i sprawia, że czujemy się bezbronni.

Wiesz co? Bullshit.

Czytaj dalej „#Do poduszki: O lęku i potworach z szafy”