#Pchli targ: Przekleństwo perfekcjonizmu

” Kintsugi to japońska technika i sztuka naprawy potłuczonych wyrobów ceramicznych polegająca na łączeniu elementów wyrobu laką z dodatkiem sproszkowanych metali szlachetnych, takich jak złoto, srebro lub platyna (rzadziej dodawane były również miedź i brąz.”

Wikipedia

Zazwyczaj stosowało się ją w naprawie cennych dla użytkownika przedmiotów, do których żywił szczególny sentyment lub wręcz tłukło się naczynia celowo, by tworzyć niepowtarzalną zastawę w ceremonii picia herbaty.

Brak perfekcji stawał się perfekcją, celem samym w sobie, unikatowym pięknem.

Czytaj dalej „#Pchli targ: Przekleństwo perfekcjonizmu”

#Do poduszki: A od dziś zrób sobie dobrze

Mijają dni. Powoli kiełkuje w Tobie ta pewność. Uczucie nieokreślone, ale równocześnie tak namacalne, że dobrze wiesz. Już wiesz, że tego głosu nie można zignorować ani przeoczyć. Bo dobrze wiesz, że na swoje spełnienie czeka Twoja…

Legenda.

“Don’t you ever let a soul in the world tell you that you can’t be exactly who you are.”

Lady Gaga

Nie ma większej zbrodni niż przeżywanie życia, które nie jest skrojone na Twoją miarę. Życia wbrew sobie, stąpanie na palcach byle tylko nie skruszyć tej ostoi poprawności politycznej, byle nie zgrzeszyć ochotą na lepienie z gliny własnego losu, życie w ciągłym strachu, że jest się za mało, niedostatecznie dobrze, niewystarczająco.

Czytaj dalej „#Do poduszki: A od dziś zrób sobie dobrze”

The Heart to Start czyli jak wyleczyć się z prokrastynacji

-Naprawdę chciałabym to zrobić! Od dłuższego czasu chodzi mi to po głowie i myślę, że jest to świetny pomysł. Tylko wiesz, jakoś nie mogę zacząć..

Jak często zdarza Ci się taki scenariusz? Ile już pomysłów wylądowało w przysłowiowej szufladzie i umarło śmiercią naturalną od zapomnienia? Co sprawia, że często pierwszym impulsem, odruchem bezwarunkowym jest porzucenie pomysłu zanim zrobi się nawet ten pierwszy krok?

Zapraszam do wpisu!

Czytaj dalej „The Heart to Start czyli jak wyleczyć się z prokrastynacji”

#Do poduszki: W pułapce oczekiwań

-A co jeśli nigdy nie wydarzy się to co powinno się wydarzyć? Co jeśli ten cały wysiłek okaże się nadaremny?

-Wiesz, może po prostu chodzi o działanie. Działasz więc jesteś. Pokonujesz stumilowe kroki, mierzysz się ze sobą, przesz do przodu, by w końcu dopiąć swego, a jeśli nie to przynajmniej nie musisz się już zastanawiać co jest po drugiej stronie.

-Marna pociecha. Zawsze chodzi o jakąś formę gratyfikacji. Coś co osłodzi ten trud zmagań, masę wyrzeczeń, boleść upadków. Jeśli nie to po co w ogóle zaczynać?

-Mnie nie pytaj. Ja tu tylko przysłowiowo „sprzątam”. Po co zaczynać? Bo tylko drzewa stoją w miejscu, ale mają solidną podstawę. Trochę życia do przeżycia zostało, poruszać się trochę nie zaszkodzi. Przed nami splot mnogich dróg, każda może nas zaprowadzić do innego finału. Choćby z tej wrodzonej ciekawości mogłabyś ruszyć przed siebie. A nuż, coś Cię po drodze zaciekawi, doda pomysłu co, jak dalej. Chodzi tu o smak przygody.

-Teraz mówisz do rzeczy. Ale przecież tak trudno nie budować żadnych projekcji na przyszłość. To niemalże kwestia przetrwania: wykoncypowanie sobie siebie, deklinacja swojej osoby przez wszystkie możliwe przypadki, by wybrać ten najbardziej optymalny. Zrezygnowanie z tego daje poczucie niekompletności, zagubienia. Bo kim jestem bez planu na siebie, bez skonkretyzowanych widoków na przyszłość?

-Jesteś sobą. Kimś kto doświadcza, próbuje, buduje, burzy, zawraca, nadgania. Po prostu ŻYJE. Życie to wbrew pozorom całkiem prosta i przyjemna gra, którą zbyt często sobie sami gmatwamy. A jakby tak dla odmiany brać życie jakie jest?

-(…) Czekaj, daj mi chwilę. Pójdę trochę odkopać to zasiedziałe drzewo.

Czytaj dalej „#Do poduszki: W pułapce oczekiwań”

#Pchli targ: The subtle art of not giving a fuck czyli jak nie zwariować w świecie dedlajnu

Jesteśmy ludźmi dedlajnu. Człowiekiem ulepionym z gliny oczekiwań bliskich, presji wywieranej przez społeczeństwo, kamieni milowych do pokonania, ciągłej gonitwy za potwierdzeniem, że zasługujemy na szczęście.

I tu przychodzi tzw „Aha moment”. Kiedy zadbałeś o siebie tak naprawdę, tak szczerze. I nie mówię tu tylko o wyjściu do kina od święta, weekendzie w górach, leniwej niedzieli. To wszystko jest ważne, żeby spuścić parę po tygodniu walki z wiatrakami. Ale mi chodzi  bardziej o taki zdrowy egoizm na codzień. W małych rzeczach. O to, żeby dać szansę rozszalałemu umysłowi odpocząć na chwilę, wyzerować się z niepotrzebnie piętrzących się myśli, od projekcji tego co ma przynieść przyszłość, od pretensji do tego co było, a być nie powinno. Czytaj dalej „#Pchli targ: The subtle art of not giving a fuck czyli jak nie zwariować w świecie dedlajnu”

W drodze na Mongibello* – co kryje w sobie Etna? (Część II)

6 rano. Budzi nas dźwięk uderzanych o siebie bębnów i feeria fajerwerków. Następnie tupot stóp na korytarzu śpieszących na zewnątrz. Przewracam się na drugi bok usiłując wycisnąć chociaż trochę snu, ale los jakby droczył się ze mną, bo nie daje za wygraną. Hałas dobiegający z placu tylko się wzmaga i towarzyszy temu nucenie pieśni religijnych.

„To chyba nici ze snu”, klnę w duchu.

„Najwyraźniej jedyną słuszną decyzją będzie wynieść się z tego miasta choć na chwilę”.

Czytaj dalej „W drodze na Mongibello* – co kryje w sobie Etna? (Część II)”

O Agacie, co Rzymianina nie chciała – kilka słów o wyprawie na Sycylię (część I)

Desperacka próba ucieczki przed zimą. W pogoni za odrobiną słońca, światła, uśmiechniętych i życzliwych twarzy, dobrego jedzenia bez wyrzutów sumienia. Marzenie się urzeczywistniło: ja w samolocie z siostrą w drodze na Sycylię w samym środku polskiej zimy!

Jednak los szykował inną niespodziankę. Plany ocieplenia się w miejscu uchodzącym za krainę słońca spełzły na niczym, ponieważ tuż po wylądowaniu przywitały nas szare chmury i mżawka. Katania, brzydsza siostra osławionego centrum sztuki i piękna- Palermo, nie napawała nas optymizmem. Ale nie traciłyśmy nadziei, w końcu tutaj deszcz to jednak coś nietypowego i na pewno zaraz przejdzie. I tu się myliłyśmy, ale o tym później.

Czytaj dalej „O Agacie, co Rzymianina nie chciała – kilka słów o wyprawie na Sycylię (część I)”